poniedziałek, 4 kwietnia 2016

IX



 Wszyscy zgodnie stwierdzili, że najsensowniej będzie się przespać. Pozbawieni Bazy, spędzili noc w biurze Portu Hardy. Zabunkrowali się od środka. To miało im zapewnić bezpieczeństwo przed dinozaurami. I wybrali pokój bez okien (biuro) na miejsce w którym by spali. Ale wątpliwości wciąż powstawały, toteż Victoria zarządziła warty. Co cztery godziny miał się ktoś zmieniać przy wejściu. Tak naprawdę każdy był śpiący, a pozbawieni zegarów (Te w DC Mini zepsuły się w dziwnych i niewyjaśnionych okolicznościach jak noktowizory) nie mogli sprawdzić godziny. Więc warty w rzeczywistości może maksymalnie dwie tarcze zegarowe.
 Shadigę obudził cichy, ale o wysokiej tonacji, dźwięk. Otworzyła oczy. Jakiś niepokojący szelest Coś się stało? Rozejrzała się dookoła. Wszyscy byli na swoich miejscach i spali.
„Dziwne” – pomyślała. Głos jej jednak uwiązł w gardle, gdy swoim oczom spostrzegła Paulę śpiącą dokładnie obok niej. „Przecież jej nie było!” – dobijała sobie w myślach. Jakaś jej część próbowała wmówić całemu ciału, że Paula była obecna tu cały czas i nie zniknęła nawet na moment.
 Granatowłosa wyszła z pokoju zamykając cichutko drzwi. Wśród płomienia świecy majaczyła jej się twarz Niki.
- Nie śpisz? Super, mogłabyś mnie zastąpić? – ziewnęła przeciągle blondynka.
- Nika, słuchaj… nie wchodził tu nikt?
- Że co? Dlaczego pytasz? Stoję na warcie cały czas i ani jednego pomruku nie słyszałam, dopóki nie przyszłaś.
- Paula. Leżała koło mnie. Odnalazła się.
- Paula? Jak to odnalazła? A to gdzieś wcześniej zniknęła? – na twarzy Niki malowało się najszczersze zdumienie, jakie Shadiga kiedykolwiek widziała w swoim życiu.
- Nie pamiętasz? Dzisiaj, po południu. Wrzeszczałam, że jej nie ma. Zaginęła! Wyparowała? Rozumiesz…?  A teraz ona tu sobie leży! – gestykulowała rękoma nie mogąc pojąć sensu tej rozmowy. Mówiła powoli i wyraźnie jak do małego dziecka, ale Nika nadal nie rozumiała jej intencji.
- Była tu cały czas. Pamiętam jak przeszukiwała teren razem z nami. Wiesz co? Idź spać, chyba nie jestem jeszcze w tak złej formie jak ty! – zaśmiała się blondynka.
- O… okej! – Shadiga odwróciła się i powłóczyła do biura. Coś tu nie pasowało… I Shadiga musiała dowiedzieć się co.
„Muszę ją mieć na oku” – pomyślała przed ponownym zaśnięciem.
*
 Nie wiadomo było, czy już świtało, czy był ranek. A może późna noc? Komandosów zbudziły hałasy dochodzące zza drzwi. Jako pierwsza na równe nogi zerwała się Shadiga. Do końca nocy nie udało jej się w pełni zasnąć. Cały czas miała jedną powiekę otwartą. Obserwowała Paulę i każdy jej ruch.
- Co się tam dzieje? – wstała zaspana jeszcze MaryAne. Hałasy umilkły. Ale po chwili coś zaczęło napierać z całej siły  na drzwi. Victoria rzuciła się w ich kierunku, gdy przebił je jeden, wielki, długi pazur. Kasztanowłosa odskoczyła jak oparzona.
- Angel, masz broń? – rzuciła w kierunku towarzyszki broni. Ta, odpowiedziała jej skinieniem i wyjęła zza podwiązki pistolet maszynowy. BoneZoo i Shadiga chwyciły swoje bronie. Płomiennowłosa rzuciła kość do Mariki i swój drugi pistolet do Lena mówiąc:
- Korzystajcie ostrożnie. Niech nic nie spowoduje, że uciekniecie do kąta! – ledwo zdążyła to powiedzieć, a drzwi z hukiem opadły na ziemię wznosząc chmurę dymu. Do środka wdarło się kilka dinozaurów. Jeden z ostrymi pazurami od razu rzucił się na MaryAne, jednak Marika odepchnęła go swoją na ten moment kością. Próbując złapać dech, wściekły karuku od razu zamachnął się na Marikę, ale nie zdążył przed Shadgią i jej wystrzeleniem z rewolweru. Victoria powaliła drugiego na ziemię i strzeliła mu wprost do gardła mażąc się przy tym jego krwią i tłuszczem.
 Jedyny wśród gadów australovenator ryknął i już miał w odwecie za swojego kompana, odgryźć głowę kasztanowłosej, gdy swoją przełożoną uratował Len celnie strzelając zwierzęciu w głowę. Trzeci karuru został zabity przez roztrzaskanie czaszki z ręki wystraszonej Mariki, chcącej upewnić się, czy jej koszmar na pewno nie żyje. Dopiero BlackAngel wymierzyła jej siarczysty policzek tym samym przyprowadzając do porządku.
 Shadiga zaobserwowała, że żaden z dinozaurów nie chciał porwać Pauli. Nie odezwała się jednak ani słowem, bo nikt poza nią nie zwrócił na to uwagi. Może poza Victorią, która bacznie obserwowała młodą, krótka ostrzyżoną dziewczynę.
 Komandosi wyszli z biura. W poczekalni, leżącą na ziemi, z rozszarpanymi wnętrzościami, znaleźli Nikę. Marika ukryła twarz w dłoniach, MaryAne odwróciła wzrok, a Len zwymiotował. Blondynka miała wciąż otwarte usta i oczy, oraz rękę co prawda opadłą na ziemie, ale widocznie coś wskazującą. Victoria nic nie mówiąc, pochyliła się nad zmarłą, zamknęła jej powieki, przykryła prześcieradłem i położyła na nim niewielki kwiat, który udało jej się uprzednio znaleźć na dworze.
 - Zginęła jak prawdziwy żołnierz podczas służby. Możemy tylko ją podziwiać – powiedziała, delikatnie ocierając przy tym kąciki oczu. Nie chciała, by ktoś dostrzegł jej słabość. – Idziemy! – nakazała i pozostawiła swoją do niedawna podwładną , leżącą na ziemi.
- A co jeśli ktoś postanowi zrobić sobie z niej przekąskę? -  odezwał się zaniepokojony Len.
- Nie zrobi. Uwierz mi – odpowiedziała stanowczo przełożona. Choć sama miała głowę pełną teraz wątpliwości.
*
- Ruszyło! – krzyknęła entuzjastycznie BlackAngel. Udało się bowiem zasilić cały statek energią i mogli teraz bez przeszkód udać się w morską drogę.
- Powinniśmy się zastanowić, gdzie chcemy się udać! – Victoria otworzyła DC Mini i nakazała wszystkim ruchem ręki, by zrobili to samo. Wskazała palcem na dwie nowe, niezaznaczone lokacje. Jako czerwone punkty, wszystkim innym pojawiły się tak samo. - Jakiś port i wyspa. Mamy dwie możliwości.
- Proponuję Port – powiedział Len. – Jesteśmy obecnie w dziczy, udając się do kolejnej dżungli, tracimy czas! Najlepiej byłoby właśnie tam się skierować, może znajdziemy innych ludzi. Nie wiemy, czy dinozaury pojawiają się poza wyspą.
- Jaki jest w końcu plan? – rzekła BoneZoo z przekąsem. – Zostajemy i dokańczamy misję, czy uciekamy z tego piekła?
- Nie możemy teraz się wycofać! – powiedziała pełnym zdecydowania głosem Victoria. – Nika poświęciła dla nas swoje życie. Dopinając misję tylko tak możemy ją odpowiednio pomścić! – spojrzała na wszystkich. Nikt nie odważył się odwrócić w inną stronę. Cała ekipa zgodnie pokiwała głowami.
 Shadiga rozejrzała się dookoła siebie. Paula znowu zniknęła. Tym razem nie mogło jej się to przywidzieć! Ale nie zdążyła już z siebie nic wykrztusić. Płynącym statkiem wstrząsnęły potężne fale?
- Sztorm? – MaryAne złapała się poręczy. Zamknęła DC Mini.
- Coś o wiele, wiele gorszego… -szepnęła BlackAngel. Wyszła na górny pokład i jej oczom przedstawił się widok dwóch, potężnych dinozaurów, których widać było tylko długie, niebieskie szyje i głowy. Z wyszczerzonymi zębami wpatrywały się na nią jak gdyby zastanawiając się co z nią zrobić.
- Dinozaury wodne! Kompletnie o nich zapomniałam! – pacnęła się w głowę Victoria. Ale nie było czasu na krytykowanie siebie. Trzeba było działać. I to szybko. Bo dwa morskie stworzenia postanowiły przebić statek i pożreć pozostałych przy życiu komandosów.

CDN…
[color=red] Walka (3)!
Statek zaatakowały dwa plezjozaury. Wybrana przez was osoba musi je powstrzymać. Jeśli przegra przed zabiciem pierwszego plezjozaura, sama ginie. Jeśli przegra po zabiciu pierwszego plezjozaura, wtedy statek się roztrzaskuje, a was wynosi na losową lokację. Każdy z plejozaurów dysponuje czterema atakami:
- Atak z góry (-15%)
- Paniczne rozgniatanie szyją (-25%)
-Uderzenie płetwą statku (-20%;50% prawdopodobieństwa trafienia)
-Uderzenie grzbietem statku (-30%;40% prawdopodobieństwa trafienia)
[/color]
[color=purple] Nowy dinozaur: Plejozaur
Gady te charakteryzuje życie w morzach. Na lądzie, operujące jedynie szyją, dosyć bezpieczne. W głębi są zawodowymi mordercami. Charakteryzują się małymi oczkami (są częściowo niewidome), niewielkim uzębieniem i bardzo długą, giętką szyją. Masywne ciało sprawia, że niemożliwe jest przez nie wykonywanie nim gwałtownych ruchów. Skóra jest pokryta pancerzem. Zalecana broń: Karabin, pistolet maszynowy. UWAGA! Rewolwer i Pistolet nie działają na ten typ dinozaura. Aby zadać mu minimalne obrażenia potrzebne jest minimum 10 strzałów z tych rodzajów broni[/color]

piątek, 1 kwietnia 2016

VIII

- Ekhe, ekhe! - wydyszała Victoria. - Czuję się... czuję się jakby ktoś włożył mnie do pralki! - wykręciła włosy na suchy piasek i wstała roztrzepując je. Jeszcze odkaszlnęła morską wodę z płuc. Popatrzyła na prawo. W odmętach drzew i liści majaczył się wciąż rozgrzewający ogień. Płonęła Baza. A w tle dziki ryk Diamantizaura, któremu nie udało się nic upolować. Kasztanowłosa popatrzyła dookoła siebie. Len, BlackAngel, Marika. Wszyscy byli. Odetchnęła z ulgą.
- Nic mi nie mów! - Angel złapała się za głowę. - Pralkę z opcją 3000 wirowań na minutę, nie? - gdy wszyscy skoczyli do wody, porwał ich nurt zatoki i obijając o skały i podtapiając w końcu wyrzucił około pięćset metrów od miejsca skoku.
- DC Mini. Włącz je! - polecił zaniepokojonym głosem Len. Angel ze zdumieniem na twarzy kliknęła pierwszy przycisk i jej oczom ukazała się mapa wyspy. - Działają. Jakie szczęście - odetchnął z ulgą.
- To profesjonalny sprzęt. Myślisz, że by go nie zrobili wodoszczelnym? - Marika rzuciła uszczypliwą uwagę.
- Len dobrze myśli - pochwaliła Victoria, po czym zwróciła się do Mariki. - A nasze konta miały być zabezpieczone przed kradzieżą. A świecimy wszyscy z wyjątkiem BoneZoo i Shadigi gołymi dupami! W obecnej sytuacji należy sprawdzać nasze DC Mini na bieżąco, czy wszystkie opcje działają. A propos: Noktowizory wciąż odmawiają posłuszeństwa.
-Mhm... - mruknęła zamyślona białowłosa. Len spojrzał na swoje towarzyszki i włączył komunikator.
- Shadiga... BoneZoo... słyszycie mnie? - odezwał się. Towarzyszący mu krótki szum ustał po kilku sekundach. Niemal natychmiast odebrała Shadiga.
- Jestem. Len, co z wami? Cali?
- Cali i zdrowi. Nie tak łatwo nas zabić - zaśmiał się. - Wszystkich masz przy sobie.
- Tak, ale obecnie nie mam zbyt czasu na rozmowy. Powiedzmy, że złapało nas parę dinozaurów obcego gatunku i właśnie uczymy się z nimi walczyć. Spotkajmy się w porcie Hardym. Za dwie godziny. Jak nie, to za trzy. Bez odbioru.
- Rozłączyła się - oświadczył.
- Są w gorszej sytuacji niż my. Musimy się spieszyć i dotrzeć do Portu Hardy jeszcze przed zmierzchem. Pospieszmy się! - okrzyknęła kasztanowłosa. Wszyscy otrzepali się z piasku i ruszyli za swoją przełożoną.
*
- Jestem wyczerpana! - BoneZoo otarła z czoła krwawe ślady. Popatrzyła na ruszające się jeszcze zwłoki długopzaurowatego dinozaura i ruszyła przed siebie. - Hej, Shad. Pamiętasz kierunek?
- To chyba będzie w twoją stronę - granatowłosa popatrzyła na mapę w DC Mini. Zamknęła ją ruchem ręki i pokierowała wszystkich w prawidłową stronę.
- Ech... mam nadzieję, że będzie okazja się wykąpać? - zamarudziła MaryAne. Jej pokrwawione ubranie nie było zbyt urodziwe. Podobnie jak wszystkich.
*
Port Hardy okazał się spróchniałym pomostem z dwoma budynkami i antycznym statkiem z drewna. Sama Victoria była trochę zaskoczona jego widokiem. Zapamiętała go jako pomost z jedną budką. W ciemnościach nie dostrzegła statku. Więc gdyby może...
- Hej! Sprawdźmy ten statek! - krzyknęła w kierunku pozostałych. Szczęśliwie udało się wszystkim spotkać w porcie Hardy bez ani jednej ofiary śmiertelnej. Sama kobieta pobiegła po drewnianych deskach, uważając by się pod nią nie zapadły, do drzwi statku. Przekręciła złotą gałkę. Zamknięte. Jeszcze jedno szarpnięcie. I nic!
- Może spróbujemy je rozwalić? - zaproponowała Nika podchodząc do niej z tyłu. - Są z drewna, nie powinno być z nimi problemu.
- Zabraniam! - odpowiedziała kasztanowłosa zdecydowanym tonem. - Nie chcę tylko przeszukać tego statku, może uda nam się gdzieś nim dopłynąć. Masz zamiar płynąć na statku z ogromną dziurą w boku?
- Czyli jednak chcesz się stąd wyrwać? - do rozmawiających dołączyła BoneZoo.
- Jeśli mam być szczera, to miejsce przeraża także mnie. Ale mamy jednak misję. Czy naszymi przeciwnikami są ludzie, czy dinozaury, to nie możemy opuścić terenu walki. Przykro mi, ale to są rozkazy z góry, która nawet nade mną ma władzę - westchnęła. - Ale jeśli uda nam się wejść do tego statku, może szybciej infiltrowalibyśmy wyspę także bez niepotrzebnych walk z gadami.
- Okej. Spróbuję się za czymś rozejrzeć - powiedziała czerwonowłosa, a zaraz za nią oddaliła się Nika.
- Ludzie! Ej, ludzie! - nawoływała Shadiga. Zaintrygowana Victoria podeszła do miejsca zbiegowiska.
- Co się stało? - zapytała Marika. - Znalazłaś coś?
- Nie - pokręciła przecząco głową granatowłosa. I w wielkiej panice wykrztusiła: - Widział ktoś może Paulę?

CDN...