piątek, 1 kwietnia 2016

VIII

- Ekhe, ekhe! - wydyszała Victoria. - Czuję się... czuję się jakby ktoś włożył mnie do pralki! - wykręciła włosy na suchy piasek i wstała roztrzepując je. Jeszcze odkaszlnęła morską wodę z płuc. Popatrzyła na prawo. W odmętach drzew i liści majaczył się wciąż rozgrzewający ogień. Płonęła Baza. A w tle dziki ryk Diamantizaura, któremu nie udało się nic upolować. Kasztanowłosa popatrzyła dookoła siebie. Len, BlackAngel, Marika. Wszyscy byli. Odetchnęła z ulgą.
- Nic mi nie mów! - Angel złapała się za głowę. - Pralkę z opcją 3000 wirowań na minutę, nie? - gdy wszyscy skoczyli do wody, porwał ich nurt zatoki i obijając o skały i podtapiając w końcu wyrzucił około pięćset metrów od miejsca skoku.
- DC Mini. Włącz je! - polecił zaniepokojonym głosem Len. Angel ze zdumieniem na twarzy kliknęła pierwszy przycisk i jej oczom ukazała się mapa wyspy. - Działają. Jakie szczęście - odetchnął z ulgą.
- To profesjonalny sprzęt. Myślisz, że by go nie zrobili wodoszczelnym? - Marika rzuciła uszczypliwą uwagę.
- Len dobrze myśli - pochwaliła Victoria, po czym zwróciła się do Mariki. - A nasze konta miały być zabezpieczone przed kradzieżą. A świecimy wszyscy z wyjątkiem BoneZoo i Shadigi gołymi dupami! W obecnej sytuacji należy sprawdzać nasze DC Mini na bieżąco, czy wszystkie opcje działają. A propos: Noktowizory wciąż odmawiają posłuszeństwa.
-Mhm... - mruknęła zamyślona białowłosa. Len spojrzał na swoje towarzyszki i włączył komunikator.
- Shadiga... BoneZoo... słyszycie mnie? - odezwał się. Towarzyszący mu krótki szum ustał po kilku sekundach. Niemal natychmiast odebrała Shadiga.
- Jestem. Len, co z wami? Cali?
- Cali i zdrowi. Nie tak łatwo nas zabić - zaśmiał się. - Wszystkich masz przy sobie.
- Tak, ale obecnie nie mam zbyt czasu na rozmowy. Powiedzmy, że złapało nas parę dinozaurów obcego gatunku i właśnie uczymy się z nimi walczyć. Spotkajmy się w porcie Hardym. Za dwie godziny. Jak nie, to za trzy. Bez odbioru.
- Rozłączyła się - oświadczył.
- Są w gorszej sytuacji niż my. Musimy się spieszyć i dotrzeć do Portu Hardy jeszcze przed zmierzchem. Pospieszmy się! - okrzyknęła kasztanowłosa. Wszyscy otrzepali się z piasku i ruszyli za swoją przełożoną.
*
- Jestem wyczerpana! - BoneZoo otarła z czoła krwawe ślady. Popatrzyła na ruszające się jeszcze zwłoki długopzaurowatego dinozaura i ruszyła przed siebie. - Hej, Shad. Pamiętasz kierunek?
- To chyba będzie w twoją stronę - granatowłosa popatrzyła na mapę w DC Mini. Zamknęła ją ruchem ręki i pokierowała wszystkich w prawidłową stronę.
- Ech... mam nadzieję, że będzie okazja się wykąpać? - zamarudziła MaryAne. Jej pokrwawione ubranie nie było zbyt urodziwe. Podobnie jak wszystkich.
*
Port Hardy okazał się spróchniałym pomostem z dwoma budynkami i antycznym statkiem z drewna. Sama Victoria była trochę zaskoczona jego widokiem. Zapamiętała go jako pomost z jedną budką. W ciemnościach nie dostrzegła statku. Więc gdyby może...
- Hej! Sprawdźmy ten statek! - krzyknęła w kierunku pozostałych. Szczęśliwie udało się wszystkim spotkać w porcie Hardy bez ani jednej ofiary śmiertelnej. Sama kobieta pobiegła po drewnianych deskach, uważając by się pod nią nie zapadły, do drzwi statku. Przekręciła złotą gałkę. Zamknięte. Jeszcze jedno szarpnięcie. I nic!
- Może spróbujemy je rozwalić? - zaproponowała Nika podchodząc do niej z tyłu. - Są z drewna, nie powinno być z nimi problemu.
- Zabraniam! - odpowiedziała kasztanowłosa zdecydowanym tonem. - Nie chcę tylko przeszukać tego statku, może uda nam się gdzieś nim dopłynąć. Masz zamiar płynąć na statku z ogromną dziurą w boku?
- Czyli jednak chcesz się stąd wyrwać? - do rozmawiających dołączyła BoneZoo.
- Jeśli mam być szczera, to miejsce przeraża także mnie. Ale mamy jednak misję. Czy naszymi przeciwnikami są ludzie, czy dinozaury, to nie możemy opuścić terenu walki. Przykro mi, ale to są rozkazy z góry, która nawet nade mną ma władzę - westchnęła. - Ale jeśli uda nam się wejść do tego statku, może szybciej infiltrowalibyśmy wyspę także bez niepotrzebnych walk z gadami.
- Okej. Spróbuję się za czymś rozejrzeć - powiedziała czerwonowłosa, a zaraz za nią oddaliła się Nika.
- Ludzie! Ej, ludzie! - nawoływała Shadiga. Zaintrygowana Victoria podeszła do miejsca zbiegowiska.
- Co się stało? - zapytała Marika. - Znalazłaś coś?
- Nie - pokręciła przecząco głową granatowłosa. I w wielkiej panice wykrztusiła: - Widział ktoś może Paulę?

CDN...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz