poniedziałek, 4 kwietnia 2016

IX



 Wszyscy zgodnie stwierdzili, że najsensowniej będzie się przespać. Pozbawieni Bazy, spędzili noc w biurze Portu Hardy. Zabunkrowali się od środka. To miało im zapewnić bezpieczeństwo przed dinozaurami. I wybrali pokój bez okien (biuro) na miejsce w którym by spali. Ale wątpliwości wciąż powstawały, toteż Victoria zarządziła warty. Co cztery godziny miał się ktoś zmieniać przy wejściu. Tak naprawdę każdy był śpiący, a pozbawieni zegarów (Te w DC Mini zepsuły się w dziwnych i niewyjaśnionych okolicznościach jak noktowizory) nie mogli sprawdzić godziny. Więc warty w rzeczywistości może maksymalnie dwie tarcze zegarowe.
 Shadigę obudził cichy, ale o wysokiej tonacji, dźwięk. Otworzyła oczy. Jakiś niepokojący szelest Coś się stało? Rozejrzała się dookoła. Wszyscy byli na swoich miejscach i spali.
„Dziwne” – pomyślała. Głos jej jednak uwiązł w gardle, gdy swoim oczom spostrzegła Paulę śpiącą dokładnie obok niej. „Przecież jej nie było!” – dobijała sobie w myślach. Jakaś jej część próbowała wmówić całemu ciału, że Paula była obecna tu cały czas i nie zniknęła nawet na moment.
 Granatowłosa wyszła z pokoju zamykając cichutko drzwi. Wśród płomienia świecy majaczyła jej się twarz Niki.
- Nie śpisz? Super, mogłabyś mnie zastąpić? – ziewnęła przeciągle blondynka.
- Nika, słuchaj… nie wchodził tu nikt?
- Że co? Dlaczego pytasz? Stoję na warcie cały czas i ani jednego pomruku nie słyszałam, dopóki nie przyszłaś.
- Paula. Leżała koło mnie. Odnalazła się.
- Paula? Jak to odnalazła? A to gdzieś wcześniej zniknęła? – na twarzy Niki malowało się najszczersze zdumienie, jakie Shadiga kiedykolwiek widziała w swoim życiu.
- Nie pamiętasz? Dzisiaj, po południu. Wrzeszczałam, że jej nie ma. Zaginęła! Wyparowała? Rozumiesz…?  A teraz ona tu sobie leży! – gestykulowała rękoma nie mogąc pojąć sensu tej rozmowy. Mówiła powoli i wyraźnie jak do małego dziecka, ale Nika nadal nie rozumiała jej intencji.
- Była tu cały czas. Pamiętam jak przeszukiwała teren razem z nami. Wiesz co? Idź spać, chyba nie jestem jeszcze w tak złej formie jak ty! – zaśmiała się blondynka.
- O… okej! – Shadiga odwróciła się i powłóczyła do biura. Coś tu nie pasowało… I Shadiga musiała dowiedzieć się co.
„Muszę ją mieć na oku” – pomyślała przed ponownym zaśnięciem.
*
 Nie wiadomo było, czy już świtało, czy był ranek. A może późna noc? Komandosów zbudziły hałasy dochodzące zza drzwi. Jako pierwsza na równe nogi zerwała się Shadiga. Do końca nocy nie udało jej się w pełni zasnąć. Cały czas miała jedną powiekę otwartą. Obserwowała Paulę i każdy jej ruch.
- Co się tam dzieje? – wstała zaspana jeszcze MaryAne. Hałasy umilkły. Ale po chwili coś zaczęło napierać z całej siły  na drzwi. Victoria rzuciła się w ich kierunku, gdy przebił je jeden, wielki, długi pazur. Kasztanowłosa odskoczyła jak oparzona.
- Angel, masz broń? – rzuciła w kierunku towarzyszki broni. Ta, odpowiedziała jej skinieniem i wyjęła zza podwiązki pistolet maszynowy. BoneZoo i Shadiga chwyciły swoje bronie. Płomiennowłosa rzuciła kość do Mariki i swój drugi pistolet do Lena mówiąc:
- Korzystajcie ostrożnie. Niech nic nie spowoduje, że uciekniecie do kąta! – ledwo zdążyła to powiedzieć, a drzwi z hukiem opadły na ziemię wznosząc chmurę dymu. Do środka wdarło się kilka dinozaurów. Jeden z ostrymi pazurami od razu rzucił się na MaryAne, jednak Marika odepchnęła go swoją na ten moment kością. Próbując złapać dech, wściekły karuku od razu zamachnął się na Marikę, ale nie zdążył przed Shadgią i jej wystrzeleniem z rewolweru. Victoria powaliła drugiego na ziemię i strzeliła mu wprost do gardła mażąc się przy tym jego krwią i tłuszczem.
 Jedyny wśród gadów australovenator ryknął i już miał w odwecie za swojego kompana, odgryźć głowę kasztanowłosej, gdy swoją przełożoną uratował Len celnie strzelając zwierzęciu w głowę. Trzeci karuru został zabity przez roztrzaskanie czaszki z ręki wystraszonej Mariki, chcącej upewnić się, czy jej koszmar na pewno nie żyje. Dopiero BlackAngel wymierzyła jej siarczysty policzek tym samym przyprowadzając do porządku.
 Shadiga zaobserwowała, że żaden z dinozaurów nie chciał porwać Pauli. Nie odezwała się jednak ani słowem, bo nikt poza nią nie zwrócił na to uwagi. Może poza Victorią, która bacznie obserwowała młodą, krótka ostrzyżoną dziewczynę.
 Komandosi wyszli z biura. W poczekalni, leżącą na ziemi, z rozszarpanymi wnętrzościami, znaleźli Nikę. Marika ukryła twarz w dłoniach, MaryAne odwróciła wzrok, a Len zwymiotował. Blondynka miała wciąż otwarte usta i oczy, oraz rękę co prawda opadłą na ziemie, ale widocznie coś wskazującą. Victoria nic nie mówiąc, pochyliła się nad zmarłą, zamknęła jej powieki, przykryła prześcieradłem i położyła na nim niewielki kwiat, który udało jej się uprzednio znaleźć na dworze.
 - Zginęła jak prawdziwy żołnierz podczas służby. Możemy tylko ją podziwiać – powiedziała, delikatnie ocierając przy tym kąciki oczu. Nie chciała, by ktoś dostrzegł jej słabość. – Idziemy! – nakazała i pozostawiła swoją do niedawna podwładną , leżącą na ziemi.
- A co jeśli ktoś postanowi zrobić sobie z niej przekąskę? -  odezwał się zaniepokojony Len.
- Nie zrobi. Uwierz mi – odpowiedziała stanowczo przełożona. Choć sama miała głowę pełną teraz wątpliwości.
*
- Ruszyło! – krzyknęła entuzjastycznie BlackAngel. Udało się bowiem zasilić cały statek energią i mogli teraz bez przeszkód udać się w morską drogę.
- Powinniśmy się zastanowić, gdzie chcemy się udać! – Victoria otworzyła DC Mini i nakazała wszystkim ruchem ręki, by zrobili to samo. Wskazała palcem na dwie nowe, niezaznaczone lokacje. Jako czerwone punkty, wszystkim innym pojawiły się tak samo. - Jakiś port i wyspa. Mamy dwie możliwości.
- Proponuję Port – powiedział Len. – Jesteśmy obecnie w dziczy, udając się do kolejnej dżungli, tracimy czas! Najlepiej byłoby właśnie tam się skierować, może znajdziemy innych ludzi. Nie wiemy, czy dinozaury pojawiają się poza wyspą.
- Jaki jest w końcu plan? – rzekła BoneZoo z przekąsem. – Zostajemy i dokańczamy misję, czy uciekamy z tego piekła?
- Nie możemy teraz się wycofać! – powiedziała pełnym zdecydowania głosem Victoria. – Nika poświęciła dla nas swoje życie. Dopinając misję tylko tak możemy ją odpowiednio pomścić! – spojrzała na wszystkich. Nikt nie odważył się odwrócić w inną stronę. Cała ekipa zgodnie pokiwała głowami.
 Shadiga rozejrzała się dookoła siebie. Paula znowu zniknęła. Tym razem nie mogło jej się to przywidzieć! Ale nie zdążyła już z siebie nic wykrztusić. Płynącym statkiem wstrząsnęły potężne fale?
- Sztorm? – MaryAne złapała się poręczy. Zamknęła DC Mini.
- Coś o wiele, wiele gorszego… -szepnęła BlackAngel. Wyszła na górny pokład i jej oczom przedstawił się widok dwóch, potężnych dinozaurów, których widać było tylko długie, niebieskie szyje i głowy. Z wyszczerzonymi zębami wpatrywały się na nią jak gdyby zastanawiając się co z nią zrobić.
- Dinozaury wodne! Kompletnie o nich zapomniałam! – pacnęła się w głowę Victoria. Ale nie było czasu na krytykowanie siebie. Trzeba było działać. I to szybko. Bo dwa morskie stworzenia postanowiły przebić statek i pożreć pozostałych przy życiu komandosów.

CDN…
[color=red] Walka (3)!
Statek zaatakowały dwa plezjozaury. Wybrana przez was osoba musi je powstrzymać. Jeśli przegra przed zabiciem pierwszego plezjozaura, sama ginie. Jeśli przegra po zabiciu pierwszego plezjozaura, wtedy statek się roztrzaskuje, a was wynosi na losową lokację. Każdy z plejozaurów dysponuje czterema atakami:
- Atak z góry (-15%)
- Paniczne rozgniatanie szyją (-25%)
-Uderzenie płetwą statku (-20%;50% prawdopodobieństwa trafienia)
-Uderzenie grzbietem statku (-30%;40% prawdopodobieństwa trafienia)
[/color]
[color=purple] Nowy dinozaur: Plejozaur
Gady te charakteryzuje życie w morzach. Na lądzie, operujące jedynie szyją, dosyć bezpieczne. W głębi są zawodowymi mordercami. Charakteryzują się małymi oczkami (są częściowo niewidome), niewielkim uzębieniem i bardzo długą, giętką szyją. Masywne ciało sprawia, że niemożliwe jest przez nie wykonywanie nim gwałtownych ruchów. Skóra jest pokryta pancerzem. Zalecana broń: Karabin, pistolet maszynowy. UWAGA! Rewolwer i Pistolet nie działają na ten typ dinozaura. Aby zadać mu minimalne obrażenia potrzebne jest minimum 10 strzałów z tych rodzajów broni[/color]

piątek, 1 kwietnia 2016

VIII

- Ekhe, ekhe! - wydyszała Victoria. - Czuję się... czuję się jakby ktoś włożył mnie do pralki! - wykręciła włosy na suchy piasek i wstała roztrzepując je. Jeszcze odkaszlnęła morską wodę z płuc. Popatrzyła na prawo. W odmętach drzew i liści majaczył się wciąż rozgrzewający ogień. Płonęła Baza. A w tle dziki ryk Diamantizaura, któremu nie udało się nic upolować. Kasztanowłosa popatrzyła dookoła siebie. Len, BlackAngel, Marika. Wszyscy byli. Odetchnęła z ulgą.
- Nic mi nie mów! - Angel złapała się za głowę. - Pralkę z opcją 3000 wirowań na minutę, nie? - gdy wszyscy skoczyli do wody, porwał ich nurt zatoki i obijając o skały i podtapiając w końcu wyrzucił około pięćset metrów od miejsca skoku.
- DC Mini. Włącz je! - polecił zaniepokojonym głosem Len. Angel ze zdumieniem na twarzy kliknęła pierwszy przycisk i jej oczom ukazała się mapa wyspy. - Działają. Jakie szczęście - odetchnął z ulgą.
- To profesjonalny sprzęt. Myślisz, że by go nie zrobili wodoszczelnym? - Marika rzuciła uszczypliwą uwagę.
- Len dobrze myśli - pochwaliła Victoria, po czym zwróciła się do Mariki. - A nasze konta miały być zabezpieczone przed kradzieżą. A świecimy wszyscy z wyjątkiem BoneZoo i Shadigi gołymi dupami! W obecnej sytuacji należy sprawdzać nasze DC Mini na bieżąco, czy wszystkie opcje działają. A propos: Noktowizory wciąż odmawiają posłuszeństwa.
-Mhm... - mruknęła zamyślona białowłosa. Len spojrzał na swoje towarzyszki i włączył komunikator.
- Shadiga... BoneZoo... słyszycie mnie? - odezwał się. Towarzyszący mu krótki szum ustał po kilku sekundach. Niemal natychmiast odebrała Shadiga.
- Jestem. Len, co z wami? Cali?
- Cali i zdrowi. Nie tak łatwo nas zabić - zaśmiał się. - Wszystkich masz przy sobie.
- Tak, ale obecnie nie mam zbyt czasu na rozmowy. Powiedzmy, że złapało nas parę dinozaurów obcego gatunku i właśnie uczymy się z nimi walczyć. Spotkajmy się w porcie Hardym. Za dwie godziny. Jak nie, to za trzy. Bez odbioru.
- Rozłączyła się - oświadczył.
- Są w gorszej sytuacji niż my. Musimy się spieszyć i dotrzeć do Portu Hardy jeszcze przed zmierzchem. Pospieszmy się! - okrzyknęła kasztanowłosa. Wszyscy otrzepali się z piasku i ruszyli za swoją przełożoną.
*
- Jestem wyczerpana! - BoneZoo otarła z czoła krwawe ślady. Popatrzyła na ruszające się jeszcze zwłoki długopzaurowatego dinozaura i ruszyła przed siebie. - Hej, Shad. Pamiętasz kierunek?
- To chyba będzie w twoją stronę - granatowłosa popatrzyła na mapę w DC Mini. Zamknęła ją ruchem ręki i pokierowała wszystkich w prawidłową stronę.
- Ech... mam nadzieję, że będzie okazja się wykąpać? - zamarudziła MaryAne. Jej pokrwawione ubranie nie było zbyt urodziwe. Podobnie jak wszystkich.
*
Port Hardy okazał się spróchniałym pomostem z dwoma budynkami i antycznym statkiem z drewna. Sama Victoria była trochę zaskoczona jego widokiem. Zapamiętała go jako pomost z jedną budką. W ciemnościach nie dostrzegła statku. Więc gdyby może...
- Hej! Sprawdźmy ten statek! - krzyknęła w kierunku pozostałych. Szczęśliwie udało się wszystkim spotkać w porcie Hardy bez ani jednej ofiary śmiertelnej. Sama kobieta pobiegła po drewnianych deskach, uważając by się pod nią nie zapadły, do drzwi statku. Przekręciła złotą gałkę. Zamknięte. Jeszcze jedno szarpnięcie. I nic!
- Może spróbujemy je rozwalić? - zaproponowała Nika podchodząc do niej z tyłu. - Są z drewna, nie powinno być z nimi problemu.
- Zabraniam! - odpowiedziała kasztanowłosa zdecydowanym tonem. - Nie chcę tylko przeszukać tego statku, może uda nam się gdzieś nim dopłynąć. Masz zamiar płynąć na statku z ogromną dziurą w boku?
- Czyli jednak chcesz się stąd wyrwać? - do rozmawiających dołączyła BoneZoo.
- Jeśli mam być szczera, to miejsce przeraża także mnie. Ale mamy jednak misję. Czy naszymi przeciwnikami są ludzie, czy dinozaury, to nie możemy opuścić terenu walki. Przykro mi, ale to są rozkazy z góry, która nawet nade mną ma władzę - westchnęła. - Ale jeśli uda nam się wejść do tego statku, może szybciej infiltrowalibyśmy wyspę także bez niepotrzebnych walk z gadami.
- Okej. Spróbuję się za czymś rozejrzeć - powiedziała czerwonowłosa, a zaraz za nią oddaliła się Nika.
- Ludzie! Ej, ludzie! - nawoływała Shadiga. Zaintrygowana Victoria podeszła do miejsca zbiegowiska.
- Co się stało? - zapytała Marika. - Znalazłaś coś?
- Nie - pokręciła przecząco głową granatowłosa. I w wielkiej panice wykrztusiła: - Widział ktoś może Paulę?

CDN...



czwartek, 31 marca 2016

VII

VII
- Powinniśmy odpocząć i najlepiej wrócić do bazy. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Nad naszą misją możemy pomyśleć jutro - ziewnęła MaryAne.
- Popieram! - odezwała się Marika. Victoria odwróciła się w ich stronę i popatrzyła znacząco na Shadigę i Paulę.
- Nie wiem, czy zabieranie jej do Bazy będzie odpowiednim pomysłem – westchnęła kasztanowłosa. – Ale niech wam będzie. Wracamy do bazy na krótki odpoczynek. Ale tylko fizyczny. Musimy obmyślić jeszcze plan dalszego postępowania. – to powiedziała i otworzyła DC Mini. Określiła kierunek chodu, wskazała go reszcie i wszyscy skierowali swoje kroki ku Bazie.
*
Nie licząc kilku australovenatorów na drodze, podróż minęła im całkiem sprawnie i szybko. Shadiga cały czas trzymała się wraz z Paulą na końcu długiego sznura podróżujących. Nie chciała narażać dziewczyny na kolejne docinki i przykrzania ze strony reszty. MaryAne od czasu do czasu powiedziała jej coś w stylu "odwagi", a Lenowi zdarzyło sie mrugnąć porozumiewawczo. To granatowłosą bardzo podniosło na duchu w całym tym myśleniu, że gdyby Victoria w ucieczcie przed dino miałaby kogoś poświęcić, to najpewniej właśnie ją.
- Je crains ... - szepnęła do Shaidigi, Paula.
- Moi aussi. Croyez-moi, que moi aussi...
- Ufasz tej Pauli? - ReiFujioka nachyliła się nad Mariką.
- W sumie to sama nie wiem, co mam myśleć. Ta chatka była położona na skraju, może naprawdę udało jej się przeżyć.
- Ale spójrz jak jest ubrana! Nie powiedziałabyś, że w sposób podobny do nas? Jej kostium jest pocięty, czyli miała jakąś przygodę z dinozaurami. Mam tylko nadzieję, że odkryjemy prawdę o niej w porę, zanim będzie za późno!
- Zawsze trzeba trzymać się takiej myśli.
*
Dotarli do Bazy wieczorem. A raczej dotarli do miejsca, które kiedyś Bazą było. Wszystkimi wstrząsnął przerażający widok Bazy stojącej w płomieniach.
- Nasza Baza! - wydała zduszony okrzyk Nika.
- Co się stało? Jasna cholera. Wiedziałam, że sprowadzi kłopoty! - wrzasnęła Victoria wskazując palcem na Paulę. Jakaś podpalona belka uderzyła o ziemię kilka stóp za nią, ale kasztanowłosa nie zwróciła na to uwagi.
- To nie jest wina Pauli! Przecież była tu z nami, a gdyby podłożyła ogień wcześniej miałabyś teraz przed sobą kupkę popiołu! Ogarnij się! - krzyknęła Shadiga.
- Jak ty się zwracasz do przełożonej? Nie zapominaj, że to ja ci daję kasę na utrzymanie się.
- W dupie to mam. Popatrz, gdzie jesteśmy! Wszytko się zmieniło! I wszy... - Shadiga nie dokończyła. Ogień zaczął pożerać też część lasu, a z języków ognia wypadł rycząc nikt inny jak Diamantizaur. Popatrzył na naszych komandosów i jeszcze głośniej ryknął napierając na nich całym swoim ciałem. Wszyscy odskoczyli.
- Szlag by to! - krzyknęła BoneZoo.
- Musimy się rozdzielić i spotkać w jednym miejscu! - wrzasnęła wśród zgiełku i hałasu Shadiga.
- Zgoda! - odpowiedziała Victoria. - Przynajmniej w tym się zgadzamy. - Bierz Nikę, MaryAne, Marikę i ReiFujiokę. Są chyba po twojej lewej. Pozbieram swoje zabawki i wio z piaskownicy! - Shadiga pochyliła się i spojrzała na swoją przełożną spod brzucha ogromnego tytanozaura. - No leć! - rozkazała ponownie kobieta. Ogarnęła wzrokiem wszystkich. BoneZoo, Len i BlackAngel podbiegli do niej i szybko oddalili się od płonącego, dawnego miejsca bezpieczeństwa. Opcje były dwie. Diamantizaur mógł pobiec, albo za nią, albo za Shadigą.
Niestety ogromny zwierz wybrał sobie właśnie Victorię za swój cel i z rykiem, próbował dosięgnąć ich swoją potężną, monumentalną szyją.
"Zbliżamy się do oceanu! Pobiegliśmy w złą stronę" - pomyślała Victoria.
- Victorio, zaraz zacznie się skarpa! Co robimy? - wydyszała BlackAngel. Kasztanowłosa poukładała wszystko w swojej głowie i wydała jedną, prostą komendę:
- Skaczemy!
- Co? Oszalałaś?! Nie mam mowy! - przestraszył się Len.
- Róbcie co mówię! - I pomimo oporów, gdy tylko znaleźli się na skarpie, a Diamantizaur nie miał zamiaru sobie ich odpuścić, wszyscy równo skoczyli do wody. Tylko BoneZoo prześwitała przed oczami głowa i szyja Diamantizaura próbującego kogoś schwycić w skoku. Popatrzył na nich i... czerwonowłosa poczuła zimną wodę oblewającą całe ciało. Czy wszyscy przeżyli?

CDN...

Wybór! (6)
Musicie podjąć decyzję gdzie komandosi mają udać się w swoją ostatnią już podróż:
A) Port Hardy
B) Lasy Zatoki
C) Jałowy brzeg

poniedziałek, 28 marca 2016

VI

VI
BoneZoo schowała pistolet do pochwy. Wszyscy byli w wielkim podziwie, że sama pokonała aż siedem dinozaurów, a reszta w strachu przed nią uciekła.
- Nigdy nie lekceważcie sztuki walki kością! – zaśmiała się sama do siebie z podniesionym kciukiem do góry.
Uśmiech płomiennowłosej szybko jednak zgasł, gdy weszła z pozostałymi do Wioski. Doskonale pamiętała swoją poprzednią tu wizytę. Było bardzo ciemno, nie paliło się żadne światło, a w powietrzu czuć było niebezpieczeństwo. Jedynym dźwiękiem był szum wiatru. Już wtedy BoneZoo przeczuwała, że wydarzyło się coś złego, ale Nika tylko odgoniła jej obawy. Czemu nie zastanawiała się nad tym wcześniej po zobaczeniu pierwszych dinozaurów? Że faktycznie jest coś na rzeczy. Powinna od razu wrócić do tego przeklętego miejsca.
Widok był straszny. Leżące martwe dinozaury z włóczniami powbijanymi w ciało, zwłoki mężczyzn brutalnie rozszarpanych przez pazury australovenatora, ale także przez innego, nieznanego komandosom dinozaura, kobiety w kałużach krwi, a także nawet małe dzieci. Powybijane szyby w oknach, drzwi wyrwane z zawiasów. Wszystko było to niewiarygodną rzezią, na której widok robiło się słabo nawet największemu zabijace. Próbując przyzwyczaić się do panującej rzeczywistości, wszyscy zabrali się za przeszukiwania Wioski.
- To nie jest normalne! – zdenerwowała się Marika na widok kolejnego martwego i rozszarpanego ciała. – Dinozaury nie mogą ot tak sobie się tu pojawiać! Musi być tego jakieś wytłumaczenie!
- Ale nie ma. I przyzwyczaj się do tego. Dopóki nie uda nam się skontaktować z kimś z zewnątrz, musimy spróbować podołać naszej misji – Victoria weszła do sklepu.
- Ja nie mam zamiaru się do tego przyzwyczajać! – powiedziała z pewnością w głosie Nika. – Chcę zachować resztki człowieczeństwa i dlatego… - przerwała, bo w tym samym momencie na środku sklepu zmaterializowała się ta sama dziwna materia jak w Opuszczonej Jednostce Stacjonarnej, a po chwili wyskoczył z niego jakiś obcy do tej pory komandosom dinozaur z długimi jak szable pazurami. Rzucił się na Nikę, która w popłochu próbowała go z siebie zrzucić. Całą scenę przerwała Victoria, która biorąc jakiś metalowy drażek, przebiła na wylot obce stworzenie. Dinozaur padł na ziemię martwy w kałuży swojej szkarłatnej krwi, którą ochlapał także Nikę. W przerażeniu z wytrzeszczem oczu patrzyła na Victorię.
- Albo będziesz łowcą, albo zwierzyną. I przyzwyczajaj się do tego. W świecie, w którym przyszło nam teraz żyć nie ma zasad. To prawdziwa dżungla. I radzę Ci, abyś zdała sobie z tego sprawę jak najszybciej!
*
BoneZoo znajdując ukryty mechanizm w wielkiej figurze na środku wioski przedstawiającej jakieś nowozelandzkie bóstwo, wywołała wielką sensację. BlackAngel udało znaleźć się rzemykowy pasek, który mógł wprawić w ruch dwa koła w mechanizmie, ale żeby poruszały się samoistnie potrzebne były jeszcze trybiki. Oczywiście to nie jedyne przedmioty jakich potrzebowali, aby mechanizm ruszył, lecz nic więcej nie znaleźli. Mieli się już zbierać z wioski, gdy Shadiga przywołała wszystkich z wielką ekscytacją w głosie i zaaferowaniem. Była jedna chatka, której nikt nie zbadał. Chatka „E”, do której ośmieliła się wejść Shadiga.
- Mówisz, że jest w niej coś więcej niż trochę krwi i kurzu? – ReiFujioka dopytywała z nutą niedowierzania.
- Zdziwisz się - odpowiedziała absolutnie pewna swojego. Granatowłosa otworzyła drzwi chatki. Była ona jedyną bez wybitych okien i drzwi. Znajdowała się można powiedzieć „na uboczu” nic więc dziwnego, że komandosi jej nie odkryli. I nie tylko oni. Po znalezisku Shadigi oczywistym było, że i dinozaury tu nie weszły.
W rogu pokoju siedziała skulona dziewczyna o krótkich, nastroszonych blond włosach. Równie przestraszona jak inni na jej widok.
- Ojej, człowiek! – to jedyne na co mogła wysilić się MaryAne. Nikt nie mógł uwierzyć w ten niewiarygodny widok.
- Ocalała! – powiedział zduszonym okrzykiem Len.
Shadiga podeszła bliżej do dziewczyny. Na oko miała może piętnaście/szesnaście lat. Zapytała jej jak ma na imię, ale w języku którego nie rozumieli pozostali. Blondynka odpowiedziała jej nieśmiałym i cichym głosem, jakby się jej obawiała.
- Musimy ją zabrać ze sobą – oświadczyła stanowczym głosem Shadiga. – Nie możemy jej tu zostawić.
- Pewnie! – przytaknęli wszyscy. Gdy okrzyki i owacje ucichły, ktoś powoli i ironicznie zaklaskał. To była Victoria.
- Bardzo piękne przedstawienie – wycykała. – Ale nie jesteśmy pomocą społeczną. Mamy swoją misję. Nie możemy ze sobą wziąć tej małej, ani zostawić jej samej w Bazie. Będzie tylko balastem.
- Przecież to żywy człowiek! – oburzyła się MaryAne, ale Victoria ją zignorowała.
- Wśród wszystkiego co nas spotyka branie na siebie dodatkowych kłopotów nie jest odpowiednie.
- Nie nazywaj Pauli kłopotem! – wycedziła przez zaciśnięte zęby Shadiga. Obiecuję, że ja się nią zaopiekuję.
- Ty też jesteś nam potrzebna. Kto za ciebie poświadczy? Jeśli dopadnie cię jakiś asutralovenator z jej powodu, to nie licz, że przyjdziemy ci na ratunek.
- Jakoś to zniosę – odparła zimnym głosem granatowłosa, obejmując przy tym nastolatkę najmocniej jak tylko potrafiła. – Ale w życiu nie zostawię dziecka na pastwę losu. A tym bardziej na pastwę dinozaurów - Victoria podniosła podbródek do góry, ale już nic nie powiedziała, tylko odwróciła się na pięcie i wyszła z chatki. Za nią na dwór wyszły ReiFujioka i BlackAngel. Równie wystraszona Marika i Nika zostawiły Shadigę z dziewczyną.
- Skąd wiesz jak się nazywa? – zapytał Len patrząc z niepokojem na blondynkę. Ta, pokazała mu język. – Bezczelna! Poczułaś się zbyt pewnie, a jeszcze przed chwilą trzęsłaś portkami!
- Powiedziała mi to – uśmiechnęła się ciepło Shadiga.
- Znasz francuski? – zapytała zaskoczona MaryAne. – To był francuski, nie?
- Tak, bo mój narzeczony pochodził z Lotaryngii. Ona pewnie jest córką kolonisty, nie wygląda na zbyt opaloną, ale na razie dajmy jej odpocząć od pytań. Pewnie wiele przeszła.
- Był? – dopytywała MaryAne.
- To stara historia. Może kiedyś ci opowiem.
- Uważam, że pani poważna za bardzo się szarogęsi! – zaparła się rękoma BoneZoo. - Co wy na to, aby obalić monarchię? – zażartowała.
- Nie bądź głupia! – upomniała ją Shadiga. – To w końcu nasza przełożona i szefowa 13 filii Nereids. Gdyby nie ona, ten burdel w ogóle by tu nie funkcjonował. A poza tym musimy jeszcze zdecydować, gdzie teraz się udamy…

CDN...

Wybór! (5)
Gdzie komandosi mają udać się w swoją ostatnią podróż po wyspie?
A)Port Hardy
B)Lasy zatoki
C)Jałowy brzeg
D)Baza


Do gry dołącza nowy gracz: Paula.
Paula jest NPC. Nie posiada własnej woli, ani nie może samodzielnie myśleć. Jej wybory kierowane są przypadkiem i losowo generowane. Jej kwestie są zaprogramowane z góry i ma określony sposób postępowania. Traktowana jest jednak jako zwykły gracz, który także może zostać zabity. Paula nie może jednak przeszukiwać rzeczy i stawać do walki. Możecie ją chronić. Albo rzucić na pastwę losu. Wybór będzie zależał od was.