Wszyscy
zgodnie stwierdzili, że najsensowniej będzie się przespać. Pozbawieni Bazy,
spędzili noc w biurze Portu Hardy. Zabunkrowali się od środka. To miało im
zapewnić bezpieczeństwo przed dinozaurami. I wybrali pokój bez okien (biuro) na
miejsce w którym by spali. Ale wątpliwości wciąż powstawały, toteż Victoria
zarządziła warty. Co cztery godziny miał się ktoś zmieniać przy wejściu. Tak
naprawdę każdy był śpiący, a pozbawieni zegarów (Te w DC Mini zepsuły się w
dziwnych i niewyjaśnionych okolicznościach jak noktowizory) nie mogli sprawdzić
godziny. Więc warty w rzeczywistości może maksymalnie dwie tarcze zegarowe.
Shadigę
obudził cichy, ale o wysokiej tonacji, dźwięk. Otworzyła oczy. Jakiś
niepokojący szelest Coś się stało? Rozejrzała się dookoła. Wszyscy byli na
swoich miejscach i spali.
„Dziwne” – pomyślała. Głos jej jednak uwiązł w gardle,
gdy swoim oczom spostrzegła Paulę śpiącą dokładnie obok niej. „Przecież jej nie
było!” – dobijała sobie w myślach. Jakaś jej część próbowała wmówić całemu
ciału, że Paula była obecna tu cały czas i nie zniknęła nawet na moment.
Granatowłosa
wyszła z pokoju zamykając cichutko drzwi. Wśród płomienia świecy majaczyła jej
się twarz Niki.
- Nie śpisz? Super, mogłabyś mnie zastąpić? –
ziewnęła przeciągle blondynka.
- Nika, słuchaj… nie wchodził tu nikt?
- Że co? Dlaczego pytasz? Stoję na warcie cały czas
i ani jednego pomruku nie słyszałam, dopóki nie przyszłaś.
- Paula. Leżała koło mnie. Odnalazła się.
- Paula? Jak to odnalazła? A to gdzieś wcześniej
zniknęła? – na twarzy Niki malowało się najszczersze zdumienie, jakie Shadiga
kiedykolwiek widziała w swoim życiu.
- Nie pamiętasz? Dzisiaj, po południu. Wrzeszczałam,
że jej nie ma. Zaginęła! Wyparowała? Rozumiesz…? A teraz ona tu sobie leży! – gestykulowała rękoma
nie mogąc pojąć sensu tej rozmowy. Mówiła powoli i wyraźnie jak do małego
dziecka, ale Nika nadal nie rozumiała jej intencji.
- Była tu cały czas. Pamiętam jak przeszukiwała
teren razem z nami. Wiesz co? Idź spać, chyba nie jestem jeszcze w tak złej
formie jak ty! – zaśmiała się blondynka.
- O… okej! – Shadiga odwróciła się i powłóczyła do
biura. Coś tu nie pasowało… I Shadiga musiała dowiedzieć się co.
„Muszę ją mieć na oku” – pomyślała przed ponownym
zaśnięciem.
*
Nie wiadomo
było, czy już świtało, czy był ranek. A może późna noc? Komandosów zbudziły
hałasy dochodzące zza drzwi. Jako pierwsza na równe nogi zerwała się Shadiga.
Do końca nocy nie udało jej się w pełni zasnąć. Cały czas miała jedną powiekę
otwartą. Obserwowała Paulę i każdy jej ruch.
- Co się tam dzieje? – wstała zaspana jeszcze
MaryAne. Hałasy umilkły. Ale po chwili coś zaczęło napierać z całej siły na drzwi. Victoria rzuciła się w ich
kierunku, gdy przebił je jeden, wielki, długi pazur. Kasztanowłosa odskoczyła
jak oparzona.
- Angel, masz broń? – rzuciła w kierunku towarzyszki
broni. Ta, odpowiedziała jej skinieniem i wyjęła zza podwiązki pistolet
maszynowy. BoneZoo i Shadiga chwyciły swoje bronie. Płomiennowłosa rzuciła kość
do Mariki i swój drugi pistolet do Lena mówiąc:
- Korzystajcie ostrożnie. Niech nic nie spowoduje,
że uciekniecie do kąta! – ledwo zdążyła to powiedzieć, a drzwi z hukiem opadły
na ziemię wznosząc chmurę dymu. Do środka wdarło się kilka dinozaurów. Jeden z
ostrymi pazurami od razu rzucił się na MaryAne, jednak Marika odepchnęła go
swoją na ten moment kością. Próbując złapać dech, wściekły karuku od razu
zamachnął się na Marikę, ale nie zdążył przed Shadgią i jej wystrzeleniem z rewolweru.
Victoria powaliła drugiego na ziemię i strzeliła mu wprost do gardła mażąc się
przy tym jego krwią i tłuszczem.
Jedyny wśród
gadów australovenator ryknął i już miał w odwecie za swojego kompana, odgryźć
głowę kasztanowłosej, gdy swoją przełożoną uratował Len celnie strzelając zwierzęciu
w głowę. Trzeci karuru został zabity przez roztrzaskanie czaszki z ręki
wystraszonej Mariki, chcącej upewnić się, czy jej koszmar na pewno nie żyje.
Dopiero BlackAngel wymierzyła jej siarczysty policzek tym samym przyprowadzając
do porządku.
Shadiga
zaobserwowała, że żaden z dinozaurów nie chciał porwać Pauli. Nie odezwała się
jednak ani słowem, bo nikt poza nią nie zwrócił na to uwagi. Może poza
Victorią, która bacznie obserwowała młodą, krótka ostrzyżoną dziewczynę.
Komandosi
wyszli z biura. W poczekalni, leżącą na ziemi, z rozszarpanymi wnętrzościami,
znaleźli Nikę. Marika ukryła twarz w dłoniach, MaryAne odwróciła wzrok, a Len
zwymiotował. Blondynka miała wciąż otwarte usta i oczy, oraz rękę co prawda
opadłą na ziemie, ale widocznie coś wskazującą. Victoria nic nie mówiąc,
pochyliła się nad zmarłą, zamknęła jej powieki, przykryła prześcieradłem i
położyła na nim niewielki kwiat, który udało jej się uprzednio znaleźć na
dworze.
- Zginęła jak
prawdziwy żołnierz podczas służby. Możemy tylko ją podziwiać – powiedziała,
delikatnie ocierając przy tym kąciki oczu. Nie chciała, by ktoś dostrzegł jej
słabość. – Idziemy! – nakazała i pozostawiła swoją do niedawna podwładną ,
leżącą na ziemi.
- A co jeśli ktoś postanowi zrobić sobie z niej
przekąskę? - odezwał się zaniepokojony
Len.
- Nie zrobi. Uwierz mi – odpowiedziała stanowczo
przełożona. Choć sama miała głowę pełną teraz wątpliwości.
*
- Ruszyło! – krzyknęła entuzjastycznie BlackAngel.
Udało się bowiem zasilić cały statek energią i mogli teraz bez przeszkód udać
się w morską drogę.
- Powinniśmy się zastanowić, gdzie chcemy się udać! –
Victoria otworzyła DC Mini i nakazała wszystkim ruchem ręki, by zrobili to
samo. Wskazała palcem na dwie nowe, niezaznaczone lokacje. Jako czerwone
punkty, wszystkim innym pojawiły się tak samo. - Jakiś port i wyspa. Mamy dwie
możliwości.
- Proponuję Port – powiedział Len. – Jesteśmy obecnie
w dziczy, udając się do kolejnej dżungli, tracimy czas! Najlepiej byłoby właśnie
tam się skierować, może znajdziemy innych ludzi. Nie wiemy, czy dinozaury
pojawiają się poza wyspą.
- Jaki jest w końcu plan? – rzekła BoneZoo z
przekąsem. – Zostajemy i dokańczamy misję, czy uciekamy z tego piekła?
- Nie możemy teraz się wycofać! – powiedziała pełnym
zdecydowania głosem Victoria. – Nika poświęciła dla nas swoje życie. Dopinając
misję tylko tak możemy ją odpowiednio pomścić! – spojrzała na wszystkich. Nikt
nie odważył się odwrócić w inną stronę. Cała ekipa zgodnie pokiwała głowami.
Shadiga
rozejrzała się dookoła siebie. Paula znowu zniknęła. Tym razem nie mogło jej
się to przywidzieć! Ale nie zdążyła już z siebie nic wykrztusić. Płynącym
statkiem wstrząsnęły potężne fale?
- Sztorm? – MaryAne złapała się poręczy. Zamknęła DC
Mini.
- Coś o wiele, wiele gorszego… -szepnęła BlackAngel.
Wyszła na górny pokład i jej oczom przedstawił się widok dwóch, potężnych dinozaurów,
których widać było tylko długie, niebieskie szyje i głowy. Z wyszczerzonymi
zębami wpatrywały się na nią jak gdyby zastanawiając się co z nią zrobić.
- Dinozaury wodne! Kompletnie o nich zapomniałam! –
pacnęła się w głowę Victoria. Ale nie było czasu na krytykowanie siebie. Trzeba
było działać. I to szybko. Bo dwa morskie stworzenia postanowiły przebić statek
i pożreć pozostałych przy życiu komandosów.
CDN…
[color=red] Walka (3)!
Statek zaatakowały dwa plezjozaury. Wybrana przez
was osoba musi je powstrzymać. Jeśli przegra przed zabiciem pierwszego plezjozaura,
sama ginie. Jeśli przegra po zabiciu pierwszego plezjozaura, wtedy statek się roztrzaskuje,
a was wynosi na losową lokację. Każdy z plejozaurów dysponuje czterema atakami:
- Atak z góry (-15%)
- Paniczne rozgniatanie szyją (-25%)
-Uderzenie płetwą statku (-20%;50% prawdopodobieństwa
trafienia)
-Uderzenie grzbietem statku (-30%;40%
prawdopodobieństwa trafienia)
[/color]
[color=purple] Nowy dinozaur: Plejozaur
Gady te charakteryzuje życie w morzach. Na lądzie,
operujące jedynie szyją, dosyć bezpieczne. W głębi są zawodowymi mordercami.
Charakteryzują się małymi oczkami (są częściowo niewidome), niewielkim
uzębieniem i bardzo długą, giętką szyją. Masywne ciało sprawia, że niemożliwe
jest przez nie wykonywanie nim gwałtownych ruchów. Skóra jest pokryta
pancerzem. Zalecana broń: Karabin, pistolet maszynowy. UWAGA! Rewolwer i
Pistolet nie działają na ten typ dinozaura. Aby zadać mu minimalne obrażenia potrzebne
jest minimum 10 strzałów z tych rodzajów broni[/color]



