czwartek, 31 marca 2016

VII

VII
- Powinniśmy odpocząć i najlepiej wrócić do bazy. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Nad naszą misją możemy pomyśleć jutro - ziewnęła MaryAne.
- Popieram! - odezwała się Marika. Victoria odwróciła się w ich stronę i popatrzyła znacząco na Shadigę i Paulę.
- Nie wiem, czy zabieranie jej do Bazy będzie odpowiednim pomysłem – westchnęła kasztanowłosa. – Ale niech wam będzie. Wracamy do bazy na krótki odpoczynek. Ale tylko fizyczny. Musimy obmyślić jeszcze plan dalszego postępowania. – to powiedziała i otworzyła DC Mini. Określiła kierunek chodu, wskazała go reszcie i wszyscy skierowali swoje kroki ku Bazie.
*
Nie licząc kilku australovenatorów na drodze, podróż minęła im całkiem sprawnie i szybko. Shadiga cały czas trzymała się wraz z Paulą na końcu długiego sznura podróżujących. Nie chciała narażać dziewczyny na kolejne docinki i przykrzania ze strony reszty. MaryAne od czasu do czasu powiedziała jej coś w stylu "odwagi", a Lenowi zdarzyło sie mrugnąć porozumiewawczo. To granatowłosą bardzo podniosło na duchu w całym tym myśleniu, że gdyby Victoria w ucieczcie przed dino miałaby kogoś poświęcić, to najpewniej właśnie ją.
- Je crains ... - szepnęła do Shaidigi, Paula.
- Moi aussi. Croyez-moi, que moi aussi...
- Ufasz tej Pauli? - ReiFujioka nachyliła się nad Mariką.
- W sumie to sama nie wiem, co mam myśleć. Ta chatka była położona na skraju, może naprawdę udało jej się przeżyć.
- Ale spójrz jak jest ubrana! Nie powiedziałabyś, że w sposób podobny do nas? Jej kostium jest pocięty, czyli miała jakąś przygodę z dinozaurami. Mam tylko nadzieję, że odkryjemy prawdę o niej w porę, zanim będzie za późno!
- Zawsze trzeba trzymać się takiej myśli.
*
Dotarli do Bazy wieczorem. A raczej dotarli do miejsca, które kiedyś Bazą było. Wszystkimi wstrząsnął przerażający widok Bazy stojącej w płomieniach.
- Nasza Baza! - wydała zduszony okrzyk Nika.
- Co się stało? Jasna cholera. Wiedziałam, że sprowadzi kłopoty! - wrzasnęła Victoria wskazując palcem na Paulę. Jakaś podpalona belka uderzyła o ziemię kilka stóp za nią, ale kasztanowłosa nie zwróciła na to uwagi.
- To nie jest wina Pauli! Przecież była tu z nami, a gdyby podłożyła ogień wcześniej miałabyś teraz przed sobą kupkę popiołu! Ogarnij się! - krzyknęła Shadiga.
- Jak ty się zwracasz do przełożonej? Nie zapominaj, że to ja ci daję kasę na utrzymanie się.
- W dupie to mam. Popatrz, gdzie jesteśmy! Wszytko się zmieniło! I wszy... - Shadiga nie dokończyła. Ogień zaczął pożerać też część lasu, a z języków ognia wypadł rycząc nikt inny jak Diamantizaur. Popatrzył na naszych komandosów i jeszcze głośniej ryknął napierając na nich całym swoim ciałem. Wszyscy odskoczyli.
- Szlag by to! - krzyknęła BoneZoo.
- Musimy się rozdzielić i spotkać w jednym miejscu! - wrzasnęła wśród zgiełku i hałasu Shadiga.
- Zgoda! - odpowiedziała Victoria. - Przynajmniej w tym się zgadzamy. - Bierz Nikę, MaryAne, Marikę i ReiFujiokę. Są chyba po twojej lewej. Pozbieram swoje zabawki i wio z piaskownicy! - Shadiga pochyliła się i spojrzała na swoją przełożną spod brzucha ogromnego tytanozaura. - No leć! - rozkazała ponownie kobieta. Ogarnęła wzrokiem wszystkich. BoneZoo, Len i BlackAngel podbiegli do niej i szybko oddalili się od płonącego, dawnego miejsca bezpieczeństwa. Opcje były dwie. Diamantizaur mógł pobiec, albo za nią, albo za Shadigą.
Niestety ogromny zwierz wybrał sobie właśnie Victorię za swój cel i z rykiem, próbował dosięgnąć ich swoją potężną, monumentalną szyją.
"Zbliżamy się do oceanu! Pobiegliśmy w złą stronę" - pomyślała Victoria.
- Victorio, zaraz zacznie się skarpa! Co robimy? - wydyszała BlackAngel. Kasztanowłosa poukładała wszystko w swojej głowie i wydała jedną, prostą komendę:
- Skaczemy!
- Co? Oszalałaś?! Nie mam mowy! - przestraszył się Len.
- Róbcie co mówię! - I pomimo oporów, gdy tylko znaleźli się na skarpie, a Diamantizaur nie miał zamiaru sobie ich odpuścić, wszyscy równo skoczyli do wody. Tylko BoneZoo prześwitała przed oczami głowa i szyja Diamantizaura próbującego kogoś schwycić w skoku. Popatrzył na nich i... czerwonowłosa poczuła zimną wodę oblewającą całe ciało. Czy wszyscy przeżyli?

CDN...

Wybór! (6)
Musicie podjąć decyzję gdzie komandosi mają udać się w swoją ostatnią już podróż:
A) Port Hardy
B) Lasy Zatoki
C) Jałowy brzeg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz