poniedziałek, 28 marca 2016

VI

VI
BoneZoo schowała pistolet do pochwy. Wszyscy byli w wielkim podziwie, że sama pokonała aż siedem dinozaurów, a reszta w strachu przed nią uciekła.
- Nigdy nie lekceważcie sztuki walki kością! – zaśmiała się sama do siebie z podniesionym kciukiem do góry.
Uśmiech płomiennowłosej szybko jednak zgasł, gdy weszła z pozostałymi do Wioski. Doskonale pamiętała swoją poprzednią tu wizytę. Było bardzo ciemno, nie paliło się żadne światło, a w powietrzu czuć było niebezpieczeństwo. Jedynym dźwiękiem był szum wiatru. Już wtedy BoneZoo przeczuwała, że wydarzyło się coś złego, ale Nika tylko odgoniła jej obawy. Czemu nie zastanawiała się nad tym wcześniej po zobaczeniu pierwszych dinozaurów? Że faktycznie jest coś na rzeczy. Powinna od razu wrócić do tego przeklętego miejsca.
Widok był straszny. Leżące martwe dinozaury z włóczniami powbijanymi w ciało, zwłoki mężczyzn brutalnie rozszarpanych przez pazury australovenatora, ale także przez innego, nieznanego komandosom dinozaura, kobiety w kałużach krwi, a także nawet małe dzieci. Powybijane szyby w oknach, drzwi wyrwane z zawiasów. Wszystko było to niewiarygodną rzezią, na której widok robiło się słabo nawet największemu zabijace. Próbując przyzwyczaić się do panującej rzeczywistości, wszyscy zabrali się za przeszukiwania Wioski.
- To nie jest normalne! – zdenerwowała się Marika na widok kolejnego martwego i rozszarpanego ciała. – Dinozaury nie mogą ot tak sobie się tu pojawiać! Musi być tego jakieś wytłumaczenie!
- Ale nie ma. I przyzwyczaj się do tego. Dopóki nie uda nam się skontaktować z kimś z zewnątrz, musimy spróbować podołać naszej misji – Victoria weszła do sklepu.
- Ja nie mam zamiaru się do tego przyzwyczajać! – powiedziała z pewnością w głosie Nika. – Chcę zachować resztki człowieczeństwa i dlatego… - przerwała, bo w tym samym momencie na środku sklepu zmaterializowała się ta sama dziwna materia jak w Opuszczonej Jednostce Stacjonarnej, a po chwili wyskoczył z niego jakiś obcy do tej pory komandosom dinozaur z długimi jak szable pazurami. Rzucił się na Nikę, która w popłochu próbowała go z siebie zrzucić. Całą scenę przerwała Victoria, która biorąc jakiś metalowy drażek, przebiła na wylot obce stworzenie. Dinozaur padł na ziemię martwy w kałuży swojej szkarłatnej krwi, którą ochlapał także Nikę. W przerażeniu z wytrzeszczem oczu patrzyła na Victorię.
- Albo będziesz łowcą, albo zwierzyną. I przyzwyczajaj się do tego. W świecie, w którym przyszło nam teraz żyć nie ma zasad. To prawdziwa dżungla. I radzę Ci, abyś zdała sobie z tego sprawę jak najszybciej!
*
BoneZoo znajdując ukryty mechanizm w wielkiej figurze na środku wioski przedstawiającej jakieś nowozelandzkie bóstwo, wywołała wielką sensację. BlackAngel udało znaleźć się rzemykowy pasek, który mógł wprawić w ruch dwa koła w mechanizmie, ale żeby poruszały się samoistnie potrzebne były jeszcze trybiki. Oczywiście to nie jedyne przedmioty jakich potrzebowali, aby mechanizm ruszył, lecz nic więcej nie znaleźli. Mieli się już zbierać z wioski, gdy Shadiga przywołała wszystkich z wielką ekscytacją w głosie i zaaferowaniem. Była jedna chatka, której nikt nie zbadał. Chatka „E”, do której ośmieliła się wejść Shadiga.
- Mówisz, że jest w niej coś więcej niż trochę krwi i kurzu? – ReiFujioka dopytywała z nutą niedowierzania.
- Zdziwisz się - odpowiedziała absolutnie pewna swojego. Granatowłosa otworzyła drzwi chatki. Była ona jedyną bez wybitych okien i drzwi. Znajdowała się można powiedzieć „na uboczu” nic więc dziwnego, że komandosi jej nie odkryli. I nie tylko oni. Po znalezisku Shadigi oczywistym było, że i dinozaury tu nie weszły.
W rogu pokoju siedziała skulona dziewczyna o krótkich, nastroszonych blond włosach. Równie przestraszona jak inni na jej widok.
- Ojej, człowiek! – to jedyne na co mogła wysilić się MaryAne. Nikt nie mógł uwierzyć w ten niewiarygodny widok.
- Ocalała! – powiedział zduszonym okrzykiem Len.
Shadiga podeszła bliżej do dziewczyny. Na oko miała może piętnaście/szesnaście lat. Zapytała jej jak ma na imię, ale w języku którego nie rozumieli pozostali. Blondynka odpowiedziała jej nieśmiałym i cichym głosem, jakby się jej obawiała.
- Musimy ją zabrać ze sobą – oświadczyła stanowczym głosem Shadiga. – Nie możemy jej tu zostawić.
- Pewnie! – przytaknęli wszyscy. Gdy okrzyki i owacje ucichły, ktoś powoli i ironicznie zaklaskał. To była Victoria.
- Bardzo piękne przedstawienie – wycykała. – Ale nie jesteśmy pomocą społeczną. Mamy swoją misję. Nie możemy ze sobą wziąć tej małej, ani zostawić jej samej w Bazie. Będzie tylko balastem.
- Przecież to żywy człowiek! – oburzyła się MaryAne, ale Victoria ją zignorowała.
- Wśród wszystkiego co nas spotyka branie na siebie dodatkowych kłopotów nie jest odpowiednie.
- Nie nazywaj Pauli kłopotem! – wycedziła przez zaciśnięte zęby Shadiga. Obiecuję, że ja się nią zaopiekuję.
- Ty też jesteś nam potrzebna. Kto za ciebie poświadczy? Jeśli dopadnie cię jakiś asutralovenator z jej powodu, to nie licz, że przyjdziemy ci na ratunek.
- Jakoś to zniosę – odparła zimnym głosem granatowłosa, obejmując przy tym nastolatkę najmocniej jak tylko potrafiła. – Ale w życiu nie zostawię dziecka na pastwę losu. A tym bardziej na pastwę dinozaurów - Victoria podniosła podbródek do góry, ale już nic nie powiedziała, tylko odwróciła się na pięcie i wyszła z chatki. Za nią na dwór wyszły ReiFujioka i BlackAngel. Równie wystraszona Marika i Nika zostawiły Shadigę z dziewczyną.
- Skąd wiesz jak się nazywa? – zapytał Len patrząc z niepokojem na blondynkę. Ta, pokazała mu język. – Bezczelna! Poczułaś się zbyt pewnie, a jeszcze przed chwilą trzęsłaś portkami!
- Powiedziała mi to – uśmiechnęła się ciepło Shadiga.
- Znasz francuski? – zapytała zaskoczona MaryAne. – To był francuski, nie?
- Tak, bo mój narzeczony pochodził z Lotaryngii. Ona pewnie jest córką kolonisty, nie wygląda na zbyt opaloną, ale na razie dajmy jej odpocząć od pytań. Pewnie wiele przeszła.
- Był? – dopytywała MaryAne.
- To stara historia. Może kiedyś ci opowiem.
- Uważam, że pani poważna za bardzo się szarogęsi! – zaparła się rękoma BoneZoo. - Co wy na to, aby obalić monarchię? – zażartowała.
- Nie bądź głupia! – upomniała ją Shadiga. – To w końcu nasza przełożona i szefowa 13 filii Nereids. Gdyby nie ona, ten burdel w ogóle by tu nie funkcjonował. A poza tym musimy jeszcze zdecydować, gdzie teraz się udamy…

CDN...

Wybór! (5)
Gdzie komandosi mają udać się w swoją ostatnią podróż po wyspie?
A)Port Hardy
B)Lasy zatoki
C)Jałowy brzeg
D)Baza


Do gry dołącza nowy gracz: Paula.
Paula jest NPC. Nie posiada własnej woli, ani nie może samodzielnie myśleć. Jej wybory kierowane są przypadkiem i losowo generowane. Jej kwestie są zaprogramowane z góry i ma określony sposób postępowania. Traktowana jest jednak jako zwykły gracz, który także może zostać zabity. Paula nie może jednak przeszukiwać rzeczy i stawać do walki. Możecie ją chronić. Albo rzucić na pastwę losu. Wybór będzie zależał od was.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz