piątek, 25 marca 2016

IV

IV

Wybór 3; opcja C
- Więc postanowione demokratycznie - westchnęła Victoria. - Idziemy do Opuszczonej Bazy Wojskowej. Shadigo, BlackAngel: Pamiętacie drogę?
- Hmm... - Shadiga włączyła swoje DC Mini i wybrała opcję mapy. - Jeśli chodzi o dotarcie tam będzie spory problem. To na drugim końcu wyspy, a nasze automatyczne lokalizatory także padły. Wiemy, gdzie jesteśmy teraz, ale tylko dlatego bo Baza jest zaznaczona na mapie - zamknęła okno.
- Czyli jesteśmy zdani na własną intuicję - podsumował Len.
- Wystarczy, że będziemy iść w linii prostej i powinniśmy tam dotrzeć. Moglibyśmy spróbować trzymać się wybrzeża, ale myślę, że to zbyt czasochłonne - odezwała się MaryAne.
- W skrócie: Zabieramy wszystko, co mamy i idziemy. Miejmy tylko nadzieję, że nie natrafimy na dinozaury - powiedziała ReiFujioka. - Victorio, masz broń? Jako jedyna z nas ją już posiadasz.
- Rewolwer cały skoroniał, więc go wyrzuciłam. Nie dałoby rady z niego strzelać - odparła zupełnie spokojnym tonem kasztanowłosa.
- A więc mamy problem. I to duży. Co zrobimy, gdy coś nas zaatakuje? Nie mamy nawet pieniędzy, by coś kupić.
- To najwyżej zostaniemy zjedzeni. Idziemy - i wszyscy opuścili Bazę.
*
Dzień 3, Godzina 16:40. Komandosi docierają do lokacji: "Opuszczona Baza wojskowa". Shadiga i BlackAngel od razu sprawdziły pozostałe budynki, oprócz tego w którym były. Niestety, w żadnym nic nie znalazły, dlatego też poszukiwania wszystkich skupiły się na centralnej budowli. Wszyscy weszli przez zniszczoną, wschodnią ścianę do pomieszczenia z dużą ilością łóżek.
- Ciekawi mnie, kto by tu coś takiego wybudował - powiedziała Marika. - I w jakim celu. Spójrzcie tylko, to wygląda jak istne pobojowisko.
- Być może to była siedziba ludzi posiadających Thousand Energy - odezwała się milcząca jak dotąd Nika. - Spójrz tylko na te zniszczenia. - Przeszła pomiędzy zniszczonymi łóżkami, poszarpanymi materacami pod którymi leżały jedne z wielu zwłok ludzi i dinozaura, którego do tej pory nie widzieli.
Nowy dinozaur: Ozraptor
To mały, pozornie niegroźny dinozaur. Bardzo zwinny. Wypluwa z siebie toksyczną dla człowieka substancję o właściwościach żrących. Zalecana szczególna ostrożność w bliskiej odległości. Zachować odległość 2 metrów. Zalecana broń: Pistolet

- Wyjątkowo dużo razy natrafiłam dzisiaj na te paskudy. Mam dosyć uciekania przed nimi! - obrzydziło Marikę.
- Skąd ten pomysł? - zapytała Victoria.
- Pomyślcie tylko: - Nika zaczęła monolog. - Te wyłomy w ścianach są gigantyczne. Jest tu wiele ludzkich zwłok i martwych dinozaurów. Uważam, że jeśli dobrze zbadamy ten kompleks natrafimy na coś więcej. Dinozaury mogły zaatakować będących tu ludzi i same zginąć w walce.
- Znalazłam schody! - krzyknęła z pokoju obok BoneZoo. - Ale obawiam się, że jeżeli wejdziemy na wyższe piętro, cała konstrukcja może ulec zawaleniu!
- Musimy przemyśleć, co ma nastąpić i co chcemy przeszukać - westchnęła Shadiga. - Nie mamy za wiele czasu. - W tym co mówi Nika może być sporo racji. Spójrzcie na lampy. Musieli mieć tu elektryczność, a niby skąd skoro nie ze źródła czystej energii? Nasze DC Mini też się nią żywią - podeszła od jednej z lamp. - Problem jest tylko taki, że skoro są rozbite to energia z nich uleciała. Musimy szukać dalej jej źródła. Ale na razie skupmy się na przeszukiwaniach!

Macie do wykorzystania 20 przeszukań. Maksymalnie można przeszukać trzy rzeczy. Można spróbować także wejść na II piętro, choć i ono ma prawo się zawalić i uniemożliwić wam dalsze przeszukiwania a w najgorszym wypadku kogoś zabić. To, co dzieje się podczas przeszukiwań zostawiam na jutrzejszy rozdział. Na razie skupmy się na dalszych wydarzeniach tj: Kiedy wasze przeszukiwanki już się skończą.

Mapa bazy w poście początkowym w zakładce map

*

- A więc tak to wszystko wygląda na chwilę obecną - westchnęła MaryAne. - Przyznam, że nieciekawie.
- Wiedziałam, że będzie źle, ale nie aż tak. Czuję się jeszcze bardziej otumaniona niż na początku tej całej historii z jaszczurami - zdenerwowała się Rei.
- Przynajmniej wiemy, gdzie powinniśmy się teraz udać! - Marika szukała plusów sytuacji. - A przynajmniej... gdzie szukać. Jedno jest pewne. Łatwo nie odpuścimy!
- Ale nadal jesteśmy biedni jak kościelne myszy! Przydałoby się zwiedzić jeszcze choć dwie lokacje! - odezwała się Victoria.
- No zgoda - przytaknęła Nika. - Ale musimy zdecydować w takim razie, gdzie teraz się udamy.

Wybór! (4)
Gdzie komandosi mają skierować swoje kroki w celu odnalezienia nowych wskazówek?
A) Port Hardy
B) Lasy Zatoki
C) Baza
D) Wioska
E) Jałowy brzeg


- No więc ustalone! Idziemy do... - Shadiga nie dokończyła, bo coś, lub ktoś ją zagłuszył. Zresztą tak samo jak pozostałych. Łóżka i inne przeszukane obiekty zaczęły się trząść. Po chwili dało się słyszeć donośny, uciążliwy ryk.
- Sha...Shadiga - wyjąkała Marika. - Czy wspominałaś coś z Angel, że to tu spotkałyście tę wielką gadzinę? - zapytywane odpowiedziały jej skinieniem głowy. Po chwili cały dach, zarwał się na ziemię i odsłonił głowę wielkiego Diamantinasaurus'a, którego Shadiga i BlackAngel już wcześniej spotkały.

Nowy dinozaur: Diamantinasaurus (w skrócie w grze: Diamantizaur. Skrót jest neologizmem utworzonym przez autora mającym na celu ułatwienie wymowy zwierzęcia)
Diamantizaur to gigantyczny, sięgający kilkudziesięciu metrów wysokości, kolosalny tytanozaur. Mięsożerca, o grubych i silnych nogach, na których opiera się niezgrabny, mosiężny tułów. Szyja długa, dobrze umięśniona. Potrafi stojąc na ziemi sięgnąć nią do ok. 6 piętra Ogon długi, ale wiotki i słaby. Charakterystyczny szybki i zgrabny ruch. Zalecana broń: Zalecane to jest uciekanie. W sklepie brak broni na tak wielkiego dinozaura. Można próbować strzelić mu w oko, czy w ogon, ale autor nie poleca. No chyba, że jesteście wyszkoleni do walki z Diamantizaurami.


Wszyscy rzucili się do panicznej ucieczki jednocześnie próbując trzymać szyk. Diamantinasaurus, gdy tylko ich zobaczył, upatrzył sobie komandosów jako przekąskę. Szybkim biegiem ruszył na nich, lecz oni nieugięcie parli przed siebie próbując zgubić ogromne zwierzę. Bezpiecznie poczuli się dopiero, gdy dało się słyszeć ryk tego potwornego dinozaura z odległości około 15 mil. "Jaki on ma ryk" - ktoś pomyślał. Znajdowali się w wąwozie, którego nie oznaczyli na mapie, tylko żwawo i śmiało ruszyli do kolejnego miejsca, które chcieli zbadać. Nikt nie ucierpiał. Na razie. Bo Diamantizaur polubił naszych bohaterów i postanowił od tej pory uparcie ich poszukiwać jako ostatniego, dobrego mięsa na wyspie. Cóż... widocznie smak Ozraptorów i Australovenatorów już mu się przejadł.

CDN...

czwartek, 24 marca 2016

III

Wszyscy jeszcze przed wyznaczonym czasem spotkali się w Bazie. Jako pierwsza oczywiście zjawiła się Victoria. Niestety nie mogła zachować swojego Minmi jako osobistego zwierzaka. Dinozaur pomyślał najwidoczniej, że odwalił swoją robotę i poszedł w tylko sobie znanym kierunku zostawiając skonfudowaną z trocha Victorię. Kobieta o 7:45 przekroczyła wyznaczony przez siebie próg spotkania. Nie tylko Shadiga i BlackAngel zorientowały się, że coś jest nie tak w sprawie sklepu. Victoria będąc już na miejscu chciała kupić sobie lepszą broń, ale ku swojemu zaskoczeniu odkryła, że jej konto jest kompletnie wyprane z liwrów.
„No co jest?! Miałam tam uczciwie zarobione pieniądze!” – denerwowała się. Podejrzewała, że reszcie przytrafiło się to samo. A nawet jeśli nie, to i tak musi odnaleźć tego przyczynę jak i powód niedziałającego noktowizora.
Samotnie i w Bazie nie czekała zbyt długo. O 11:05 w ich miejscu spotkania zobaczyła Marikę, Nikę i BoneZoo. Rozpoczęła z dziewczynami krótką dyskusję, ale wszystkie zgodnie stwierdziły, że nie ma ona sensu, dopóki nie zbiorą się tu wszyscy ze swoimi informacjami, które najrozsądniej będzie zebrać wszystkie w jedną, spójną teorię. Przeczucia pseudoliderki nie zmyliły jej. Pozostałe dziewczyny także uskarżały się na zepsute noktowizory i niedziałający poprawnie sklep. Wszystko wyglądało na to, że muszą zapewnić sobie pieniądze od nowa. Sytuacja wyglądała o tyle nieciekawie, że w przypadku zagrożenia, nie będzie możliwy zakup nowego wyposażenia. Zwłaszcza, że Marika i pozostałe straciły swoje bronie w walce z dinozaurami. Sama Victoria posiadała już tylko wystrzelany, sczerniały i podrdzewiały rewolwer.
13:57. Do Bazy wróciły Shadiga i BlackAngel. Całe i żywe, ale widocznie zmęczone. Opowiedziały swoją historię z Opuszczoną bazą wojskową i wszystkie zgodnie uznały, że trzeba będzie się tam wybrać. Jednak ich zapał gasiła myśl spotkania wielkiego gada, którego opis wstrząsnął pozostałe. Każda na swój sposób w głowie przedstawiała sobie gadopodobne stworzenie. A wiadomo, że to wyobraźnia podsuwa najokropniejsze obrazy.
O 16:30, czyli pół godziny przed czasem do Bazy przybyli ReiFujioka, Len i MaryAne. Uwagę wszystkich przykuł trochę większy od nich dinozaur, którego Len i MaryAne ciągnęli za sobą. Jego szara skóra pokryta była na grzebiecie niewielkimi kolcami. Stworzenie posiadało długi, szary ogon, którym z łatwością by mógł powalić człowieka na ziemię, oraz wielki pysk z setką ostrych jak noże zębów. Dolna para kończyn, która służyła mu za nogi, była silnie umięśniona, a druga para wyglądem przypominała te, jakie posiadał kiedyś T-Rex. Krótkie i niezgrabne, ale z przeraźliwie długimi pazurami.
- Udało wam się wziąć jednego osobnika ze sobą? Brawo! – Victoria pochwaliła inicjatywę. – To na pewno nam pomoże w walce z tymi bestiami, gdy lepiej je zbadamy. Przenieście tę gadzinę do laboratorium! – rozporządziła.

Odkryto nowego dinozaura: Australovenator
To najpopularniejsze dinozaury na wyspie D'Urville'a. Szalenie nieprzewidywalne i niebezpieczne. Typowe, australijskie Velocirapotry, ale o wiele bardziej niebezpieczne i zdecydowanie silniejsze. Posiadają mocno umięśniony ogon i są większe od dorosłego człowieka o jakieś 4/1 masy ciała. Zalecana broń: Pistolet, Rewolwer


W Laboratorium zostały MaryAne i ReiFujioka. Mają największe umiejętności laboratoryjne. Jest to ich specjalna cecha, która pozwala im przeprowadzenie badań z prawie 100% powodzeniem i ominięciem typowych zagadek dla tego rodzaju badań.
0 17:20 Victoria zebrała wszystkich pozostałych na parterze i rozporządziła plan działania.
- Chcę wpierw wysłuchać waszych wniosków, zanim coś powiem – rzekła. – Ale wprowadzę temat dyskusji. Zanim rozpoczniemy poszukiwania centrum czystej energii, musimy zinfiltrować przynajmniej jeden obiekt na tej wyspie! Ponieważ zagrożenie jest dużo większe niż w przypadku zwykłych intruzów, musimy działać wszyscy wspólnie. Resztą lokacji zajmiemy się później. No i rozsądnie by było znaleźć przyczynę szwankowania naszych DC Mini. Co postanawiamy?

Wybór (3)
Tym razem każdy może głosować. Bo komandosi muszą zadecydować, który obiekt wpierw zbadają. Mają do wyboru:
A)Port Hardy
B)Wioska
C)Opuszczona jednostka stacjonarna
D)Lasy zatoki
E)Jałowy brzeg
F)Baza


- Mamy chyba trochę czasu, nie? Warto by było przemyśleć to w spokoju! – odezwała się Marika.
- No i z pustymi kontami nic nie zdziałamy. Nie mamy ani jednego w pełni sprawnego pistoletu! – dodała BoneZoo.
- Myślę… myślę, że to nie przypadek, że jesteśmy pozbawieni pieniędzy i noktowizorów! – odezwał się Len. – Zabiłem jednego australovenatora i kiedy to zrobiłem, na moje konto wpłynęło 100 liwrów! Uważam, że ktoś wie, że tu jesteśmy i być może użył czystej energii poprzez wysłanie jej rozciągłej fali i zmienił system funkcjonowania sklepu oraz uniemożliwił korzystanie z noktowizorów. Pewnie miał nadzieję, że coś nas pożre.
- Len. Od kiedy gadasz z sensem? – zdziwiła się kasztanowłosa. Bolał ją fakt, że to nie ona wpadła na to rozwiązanie.
- No wiesz…? – chłopak odwrócił głowę z rozgniewaniem.
- Len bardzo dobrze mówi! – Shadiga wstała z ziemi. –Jeśli twoja teoria jest prawdziwa, to możemy spodziewać się kolejnej takiej fali. Nie wiadomo co wtedy zrobi z naszymi DC Mini! – po czym usiadła trzymając się w bolączce za głowę.
- Sha… Shadigo! – Nika nachyliła się nad koleżanką, ale i ją zabolała głowa. Pulsujący, narastający z każdą sekundą, pusty ból nie dawał o sobie zapomnieć. I ona usiadła z agonii.
- Może pójdziemy spać, a gdy wstaniemy o wszystkim zdecydujemy? – zaproponowała BoneZoo.
- Nie sądzę, abym usnęła, ale to dobry pomysł – ziewnęła przeciągle Victoria. Wszyscy oszołomieni i otumanieni poszli spać. Tylko MaryAne i ReiFujioka nadal pracowały nad badaniami austrolovenatora.

CDN...

środa, 23 marca 2016

II

Maszerowały w milczeniu w ogniu nocy. Jedynym ich towarzyszem był księżyc w pełni majaczący się za zachmurzonym niebem. Nika ziewnęła przeciągle. Pozostałe dziewczyny to zignorowały dalej torując sobie drogę wśród liści i drzew. W pewnym momencie wszystkie trzy przystanęły w przerażeniu.
- C… co jest?! – BoneZoo stukała nerwowo palcami po DC Mini. Jej noktowizor padł. A po stojących w miejscu, ciemnych sylwetkach swoich towarzyszek podejrzewała, że ich sprzęt także uległ zepsuciu.
- Może zepsuły się w nim baterie? – zażartowała Marika.
- Tu nie ma baterii! Ten system czerpie moc z samoregenurującej się krystalicznej energii One Hundred. Niemożliwe, aby się zepsuł! – zdenerwowała się Bone. Stojąc na środku obcego lądu i nie wiedząc, gdzie się znajdują, były skazane na własną orientację w ciemnościach.
- A latarki w giwerach? – zaproponowała Nika.
- Są słabe i szybko zużywa się w nich energia, ale chyba nie mamy teraz nic lepszego – westchnęła Marika. Włączyła światło w swoim pistolecie i popatrzyła pytająco na oświetlone już twarze dziewcząt.
- Co mam włączyć? To rewolwer, nie wibrator z latarką naprowadzającą, gdy zgasi się światło bo ktoś wstydzi się tego jak potwornie wygląda – powiedziała czerwonowłosa.
- No dobrze. Mogłaś powiedzieć to trochę mniej… wulgarnie – czarnowłosa ważyła słowa. – A ty, Nika?
- Zapomniałam, gdzie w karabinie jest latarka…
*
Kontynuacja wyboru. Wybór A

*
- Powinniśmy jednak to przedyskutować! – nie dawała za wygraną granatowłosa. Widząc jednak, jak Len i Rei nie słuchając jej, dalej idą przed siebie, zrobiła buzię w ciup i pobiegła za nimi już nic nie mówiąc.
Szli w ciszy rozglądając się na boki i uważając na wszystko, co tylko wyda im się podejrzane. Noktowizory z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu przestały działać. Jednak po sprawdzeniu DC Mini, wszystkie pozostałe opcje wydawały się działać. Godzina 2:25. Marsz szedł im całkiem sprawnie. Mieli najbliżej ze wszystkich grup do „Bazy” dlatego też zbytnio się nie spieszyli, ale i nie starając się ociągać. Zdążyli już minąć całą zatokę i wejść głęboko w dżunglę. Według mapy zbliżali się do zachodnich gór, za którymi czekało już tylko ich miejsce postoju. Godzina 3:10. Nadal w ciągłym milczeniu, uważnie rozglądając się na boki i trochę senni, parli nieustannie naprzód. Po raz pierwszy od początku wędrówki ktoś się zatrzymał. To była MaryAne.
- Stójcie! – szepnęła, wyciągając rewolwer. Rozejrzała się podejrzliwie dookoła i machnęła ręką na znak, aby ktoś zaświecił latarką. – Słyszycie?
- Na mózg ci się rzuciło od niespania. Pewnie wystraszyłaś jakiegoś Koalę, albo szympansa. Nie ma co robić o to afery – żachnęła Rei.
- Wstrzymaj się! – rzekł ściszonym głosem Len. – Ja chyba też coś słyszałem - po czym wyjął pistolet.
- Dajcie spokój! Idziemy! Jesteśmy zbyt daleko od potencjalnego centrum czystej energii, by ktoś mógł nas śledzić – powiedziała, ziewając. Po otworzeniu oczu, po wykonywanej czynności, zaskoczył ją widok wystraszonego Lena i zlęknionej MaryAne, którzy z miękkimi kolanami i giwerami wysuniętymi w jej kierunku, trzęśli się jak przy wyjątkowo niskiej temperaturze. – Głuptaki! I czego do mnie celujecie? – lecz momentalnie zdała sobie sprawę, że jej kompani nie celują do niej, a… do czegoś, co znajdowało się za nią. Rei powoli odwróciła się, czując na sobie czyjeś sapanie. Zakręciło jej się w głowie.
- Co to jest, u licha? – słyszała kołatanie własnego serca. Dziwna istota, o łuskowatej i śliskiej z wyglądu skórze, długim ogonem wyglądającym na wystarczająco silny, by ją powalić i z przeraźliwie ostrymi zębami wpatrywała się w nią swoimi żółtymi ślepiami.
- Wygląda jak przerośnięta jaszczurka – wykrztusił z siebie Len. – A ja myślałem, że w Australii to tylko pająki mają gigantyczne.
- Zastrzel to! – poleciła krzykiem do MaryAne. I jakby tylko na to oczekując, jaszczuropodobna istota rzuciła się na Rei, próbując zrobić sobie z niej podkurek, albo bardzo wczesne śniadanie. Szatynka wierzgała się z całych sił, ale była widocznie za słaba, by stawić w pełni czoło gadowi. Granatowłosa już chciała strzelić, gdy zwierzę swoim ogonem, wytrąciło jej rewolwer z ręki. Len tylko to widząc, wymierzył w nie i przełykając ze strachu ślinę na widok nieznanego do tej pory stworzenia, strzelił w nie. Martwa gadzina padła na Rei. Jak oparzona, strąciła z siebie potwora i szybko wstała. Chwytała łapczywie powietrze.
- Co to było? Zaświeć na to! – rozkazała do MaryAne. Ta, potulnie wykonała rozkaz i skierowała światło latarki na jaszczurkę.
- Wygląda jak… dinozaur! – szepnęła niby do siebie, niby do reszty.
- Nie bądź niemądra, to pewnie jakaś szczególna odmiana jaszczurki – zbył ją Len. – Musimy być ostrożni, jeśli w okolicy kręci się takich więcej. Albo trzymać się wybrzeża, tam na podobne nie natrafialiśmy.
- Nikt nam nie zagwarantuje, że w dalszej części wybrzeża nie ma podobnych „koleżków” – Rei pochyliła się nad osobnikiem. – Musimy się zastanowić, czy wziąć go do bazy. Możemy spróbować go zbadać, ale będzie dla nas wielkim obciążeniem w dalszej wędrówce. To jak postanawiamy?
Wybór (2)
Jak poprzednio: Wybór należy jedynie do Lena, MaryAne i ReiFujioki. Muszą zdecydować, czy:
A) Zabierają ze sobą jaszczurkopodobną istotę do bazy
B) Zostawiają ją martwą na miejscu i dalej sami idą do punktu spotkania z resztą.


*

BlackAngel i Shadiga o godzine 5:40 dotarły do Opuszczonej jednostki stacjonarnej. Całość wyglądała dosyć biednie. Kompleks budynków prawie w całości był zrujnowany. Dziewczyny postanowiły wejść jedynie do tego głównego: który jednocześnie wydawał się najbezpieczniejszy pod względem zarwania się dachu na głowę. Uznały jednak za zbyt niebezpieczne wałęsać się po wszystkich jego pomieszczeniach i piętrach, dlatego skupiły się jedynie na parterze. Przeczesując cały w miarę możliwości wśród panującej ciemności, sfrustrowane porzuciły poszukiwania.
- Co za strata czasu! – westchnęła Angel. –Musimy tu wrócić, ale z lepszym sprzętem i kiedy będzie jaśniej – Shadiga przyznała jej rację ruchem głowy.
- Oraz zbadałyśmy tylko kilka pomieszczeń. Niewykluczone, że wśród poszukiwań możemy znaleźć coś jeszcze – dodała optymistycznie purpurowłosa, uśmiechając się przy tym. – Lepiej zbierajmy się stąd szybko i ruszajmy do Bazy. Jesteśmy do niej najdalej od wszystkich! – Angel jej przytaknęła. Nie czuły jednak, że czas w jednostce wojskowej był stracony. Miały wielką nadzieję, że jeszcze przyjdzie im uratować dzięki niej swoje życia. Tak naprawdę wśród ton gruzów znalazły wiele użytecznych przedmiotów w sytuacjach różnych, jednak nie mogących im pomóc. Jedno było pewne. Na pewno tam wrócą.
Dziewczyny opuściły budynek i otwierając Mapę w DC Mini, szybko określiły swój kierunek drogi. Nie wyszły jeszcze z terenu kompleksu, jak zza drzew począł dochodzić je przeraźliwy ryk. Słońce zaczynało pomalutku wschodzić na horyzoncie wyspy D’Urville’a.
- Co to było? – zapytała zlęknionym głosem Angel. Przeczuwając kłopoty, związała swoje białe włosy w wysoką kitkę i wyciągnęła zza pasa swój rewolwer. Popatrzyła pytająco na Shadigę.
- Straciłam broń podczas wichury – wzruszyła ramionami nie mniej zlękniona, niż jej towarzyszka.
- To otwórz sklep! – poleciła jej.
- Nie mam ani jednego liwra! Pożycz mi! – powiedziała błagalnym tonem granatowłosa, gdy wierzchołki drzew jeden po drugim ustępowały jakiejś dziwnej sile. Angel otworzyła swój sklep w DC Mini.
- J… ja nie wiem jak to możliwe! Przecież miała zaoszczędzone tysiące wirtualnych liwrów! – powiedziała zszokowanym głosem białowłosa. – Zresetowało mi konto.
- Myślisz, że to z tego samego powodu, z którego nie możemy używać noktowizorów? – Shadiga nie zdążyła wyegzekwować odpowiedzi, bo ostatnią warstwę drzew zmiotła czyjaś potężna noga. Ogromne stworzenie wyłoniło się zza zielonej kurtyny i omiotło spojrzeniem wszystko dookoła. Mniejsze zwierzęta, ale wyglądem zbliżonym do niego, uciekały przed nim, jedno po drugim rozgniatane jego gigantyczną nogą. Stworzenie miało skórę pokrytą rogowymi łuskami, długą szyję i podobnej długości ogon, zwieńczony u końca białą nasadą.
- Co to jest?! – Angel popukała się w głowę. Shadiga nie czekając zbyt długo, pochwyciła kompankę za nadgarstek i puściła się biegiem w stronę jak najdalszą od nietypowego zwierzęcia. – Przy… przypatrzyłaś mu się? – wyjąkała zdumiona BlackaAngel.
- Na tyle długo, by wiedzieć, że pan olbrzymi i jego malutkie śniadanka nie powinny tu być. To dinozaur! – powiedziała z jak największym przekonaniem w głosie Shadiga. – Pytanie tylko, dlaczego wymieranie kredowe ich nie dosięgnęło.

*
- Wio, ty wypadku ewolucyjny! – Victoria popędzała swojego opancerzonego Minmi do dalszego biegu. Dinozaur nie należał do najszybszych, ale jako jedyny nie chciał urządzić sobie z niej szwedzkiego stołu. Umykając wciąż kolejnym najpospolitszym tu Dino: Timimisom (których Victoria podejrzewała o bycie australijskimi Velocirapotrami) pędziła ku umówionemu miejscu spotkania. Jeśli reszta tych stworzeń da się ułaskawić, to ich misja nie będzie aż taka ciężka, jaka byłaby w przypadku konieczności konfrontacji z nimi. Kasztanowłosa miała tylko nadzieję, że reszta radzi sobie w swoich środowiskach i o 17:00 zobaczy wszystkich, których pożegnała w samolocie. Nie dawała jej spokoju tylko jeszcze jedna myśl: Jakim prawem po tej wyspie hasają dinozaury? I miała pewność, że inni także się nad tym głowią.

CDN…

niedziela, 20 marca 2016

I

I
-Oto ona! Wyspa D'Urville! -wskazała z okna Nika na majaczący się pod samolotem zielony, obszerny obiekt. -Zaraz będziemy wyskakiwać.
-Myślicie, że to prawda co mówią? -pochyliła się ReiFujioka. Jej czarne włosy spadły z ramion dygotając z ruchem jej głowy.
-Nie wiemy. I właśnie dlatego powinniśmy tam jak najszybciej dotrzeć. -Zbyła szybko koleżankę, BoneZoo. Oczywiście miały na myśli Thousand Energy - kontrowersyjny projekt czystej energii, którego źródło miało rzekomo znajdować się na wyspie.
- Czerwona lampka! -wskazała Victoria na lampę świecącą się przy wyjściu z pokładu. -Macie wszyscy spadochrony? -wstała i obeszła wszystkich. Popatrzyła na nich uważnym wzrokiem i pokiwała głową. - Okej. A więc chcę uzyskać od was ostatnie pytanie: Jesteście gotowi? Jeśli ktokolwiek chce teraz się wycofać ma szansę. Potem... nie będzie odwrotu! -poważnie na wszystkich popatrzyła. Nikt nawet nie śmiał podnieść wzroku na dziewczynę. Wszyscy w milczeniu albo ją obserwowali, albo patrzyli w czubki swoich butów, co przy okazji odróżniało nowicjuszy od pełnoprawnych członków Nereids. Dziewczyna otworzyła właz samolotu i ruchem ręki zagoniła wszystkich do skoku. Pilnując komandosów, sama wykonała skok na samym końcu modląc się w duchu o powodzenie misji. Jeśli ich ekspedycja się powiedzie, Nereids będzie mogło sprzedawać czystą energię wszystkim państwom świata.
Kasztanowłosa wstrzymała oddech, kiedy ostre powietrze raniło ją w płuca. Szybkim i zdecydowanym ruchem ręki pociągnęła za linkę od spadochronu. Obejrzała wszystkich dookoła. Uczynili to samo jeden po drugim.
Jej niepokój wywołał gwałtowny wiatr. "Jasna cholera" - pomyślała. Uaktywniła swój nadajnik wyglądający jak DC Mini i powiedziała do słuchawki jednocześnie uważając, aby nie stracić za dużo tlenu w tym rozrzedzonym nadal powietrzu.
- Baza. Baza! Pamiętajcie o bazie! Kierować się na nią bez względu na to, gdzie was zwiewa! - prawie krzyknęła.
- Nie dajemy rady! Kierujemy się w stronę północną wyspy! - wykryła w zniekształconych tonach głos Niki.
- Znosi mnie do wioski, wszystkie próby oporu zawodzą! - powiedział kto inny. To była chyba Rei, lecz Victoria nie miała pewności.
- Nieważne gdzie kto wyląduje, jutro o 17:00 chcę widzieć wszystkich w Bazie! Kto się nie stawi, tego uznam za martwego! Bez odbioru - poruszyła palcem by wyłączyć nadajnik, lecz w ostatniej chwili cofnęła rękę. Lepiej być cały czas w kontakcie. Obserwowała spadochrony znoszone przez wichurę w stronę północnej zatoki i wioski. Sama nie wiedziała, gdzie leci. Cały czas próbowała skierować swój lot w stronę Zachodniej plaży, gdzie mieściła się Baza, lecz w końcu uznała to za bezcelowe. Dotknęła palcem jednego z górnych klawiszy nadajnika i przed jej oczami ukazała się przeźroczysta i błękitna plansza pokazująca godzinę. 23:58.
"Za dwie minuty północ" - jeśli chcę dotrzeć do Bazy do 17:00 muszę się pospieszyć!" - zganiła się w myślach przyjmując pozycję przyspieszającą proces lądowania. W końcu pod stopami poczuła piasek. Kasztanowłosa odrzuciła plecak, a za nim swoje gęste loki i rozejrzała się wokół siebie. Przycisnęła jeden z dolnych przycisków nadajnika i spojrzała na nowowyświetloną mapę wyspy. Określiła swoje położenie i zapisała je na mapie jako "Port Hardy" rozsyłając nowozapisaną planszę do pozostałych nadajników jej kompanów. Po krótkiej chwili otrzymała zaktualizowaną mapę o nowe lokacje. "Wioska", "Opuszczona jednostka stacjonarna", "Jałowy brzeg" i "Lasy zatoki". Wraz z "Bazą" tworzyły już w miarę użyteczną mapę.
"A więc tam ich wywiało!" - pomyślała z przekąsem. Spojrzała w stronę dżungli i poszła zagłębiając się w nią, ku Bazie. "Trzeba tu będzie niedługo wrócić" - stwierdziła.

*

- Zaktualizowanie i wysłane do reszty! - powiedział Len zamykając okno aktualizujące mapę. Zapisał lokację "Lasy zatoki". - Ale musimy wracać szybko do Bazy. Jeśli nie zdążymy przed czasem, będziemy zdani już tylko na siebie!
- Zawsze mnie irytowała! Udaje taką ważną! - MaryAne popatrzyła na swoje paznokcie zdejmując bezpalczaste rękawiczki. - Ale one gryzą! - pogrymasiła i wyrzuciła je za siebie.
- Bądź poważniejsza, musimy spotkać się z resztą! - upomniała ją Rei. - Idziemy i to jak najszybciej. Nie chcę spotkać się z intruzami przed ustaleniem planu działania. - nie skończyła mówić, a już szła w kierunku dżungli.
- Poczekaj! - zawołał Len. - MaryAne, rusz się! - zakrzyknął. - Nie wiemy ile czasu nam zajmie przebycie drogi. Rei ma rację, lepiej być tam jak najszybciej.
- A ja twierdzę, że powinniśmy przenocować na plaży. Nocą i tak nic nie widać. Możemy się zgubić i sobie coś zrobić. A jak Vic pójdzie sobie bez nas, to co? Zamknie nam tę Bazę? I tak tam dojdziemy, tylko później! - wzruszyła ramionami. Momentalnie jednak je opuściła, gdy usłyszała niepokojący szmer w głębi dżungli z wschodniej strony.
- To tylko wiatr, tchórzliwy kurczaku. Zbiera się tajfun. Musimy uporać się z naszą misją jak najszybciej. - prychnęła Rei.
- Powinniśmy jednak to przedyskutować! - nie dawała za wygraną granatowłosa.

WYBÓR! (1)
To od Lena, MaryAne i Rei zależy co postanowią ich postacie w grze. Mają do wyboru dwie opcje:
Opcję A) Iść w głąb dżungli do punktu spotkania.
Opcję B) Przeczekać na plaży do rana.
Opcja, która zdobędzie najwięcej głosów, zostaje wybrana.


*

- Ale wypizdów! Jak my dotrzemy do celu? - zaklęła BlackAngel. - Jałowy brzeg i Baza to dwa różne końce wyspy! Nie sądzisz, że powinnyśmy oddzielnie przeprowadzić misję? - zwróciła się do Shadigi.
- Bynajmniej - odparła lakonicznie ciemnowłosa. - Możemy to przedyskutować dopiero, jeśli nie zdążymy dotrzeć do Bazy na 17:00. Nie sądzisz, że lepiej będzie przepłynąć na skróty zatoki i przejść południowy półwysep? Zyskamy o wiele na czasie. Dodatkowo na wodzie lepiej widać w nocy.
- Dobry pomysł -Angel wstała i włączyła noktowizor w nadajniku. - Musimy tylko znaleźć coś co pozwoli nam poruszać się po wodzie. Z góry widać było chyba jakiś opuszczony budynek, na północ stąd, prawda? Może lepiej będzie, jeśli tam czegoś poszukamy.
- Słuszna myśl - przytaknęła towarzyszka i obydwie z włączonymi noktowizorami ruszyły w kierunku Opuszczonej Jednostki Stacjonarnej.

*

- Ciemno -skomentowała BoneZoo - Wszystkie światła pogaszone!
- Dziwisz się? Jest noc! - Nika przewróciła oczami. Wraz z Mariką wszystkie trzy obserwowały małą wioskę zlokalizowaną przy wybrzeżu. Nie chciały zdradzać swojej obecności, dlatego upewniły się co do obecnie wykonywanych czynności przez mieszkańców wyspy. Na ich szczęście wyglądało na to, że wszyscy spali. Małe było prawdopodobieństwo, że ktoś je zobaczył. Zwłaszcza Marika bardzo tego pragnęła. W innym wypadku takie osoby należałoby bezzwłocznie "uciszyć" wraz z nakazem Victorii.
- Naprawdę jednak jest mi za cicho -pomyślała na głos Bone. -Oprócz wiatru, nic tu nie słychać.
- To i lepiej -stanowczo stwierdziła Nika - Idziemy. Włączone noktowizory? - odpowiedziały jej pokiwaniami swoich głów. Nika odwróciła się i wśród całej jasnej zieleni, którą teraz widziała, dostrzegła nikły cień... ogona? Nie... to musiało jej się przywidzieć. Usłyszawszy szmer wśród liści, wyłączyła program nadajnika i przetarła oczy.
- Wszystko w porządku? -zaniepokoiła się Marika.
- Tak... chyba tak -blondynka przełknęła ślinę i włączywszy z powrotem program noktowizora z pistoletem w ręku przeszła kolejne metry wśród dzikich drzew oddalając się od wioski tubylców. Od tej pory słyszała już tylko chód Mariki i BoneZoo. Jednak złe przeczucie wciąż nie chciało jej opuścić.
Godzina 0:45

CDN...